Cień Orlej Perci - Zadni Granat zimą

  • Kategoria: Tatry
  • Opublikowano: wtorek, 19, luty 2019 18:51
  • eR.

Zadni wierzchołek w grani Granatów to kolejna, w miarę bezpieczna opcja zimowej wycieczki na tatrzański szczyt. Oczywiście bardzo duże znaczenie ma stabilność pokrywy śnieżnej, szczególnie w otoczeniu Koziej Dolinki i przy przekraczaniu progu Zmarzłego Stawu. Przy wyższym niż drugi stopnień zagrożenia lawinowego należy raczej unikać tej trasy. Wędrując w zimie z Kuźnic przez Murowaniec pod Czarny Staw Gąsienicowy, ma się sposobność skorzystania z zimowego przebiegu szlaku prowadzącego nad staw. Ścieżka przesunięta jest ok. 100 metrów na wschód od lawiniastych stoków Małego Kościelca. Innym, emocjonującym elementem takiego trekkingu jest możliwość przejścia na wprost przez zamarznięte i przysypane śniegiem jezioro. To również spora oszczędność czasu, obchodzenie stawu jest co najmniej dwukrotnie bardziej czasochłonne niż taki zimowy jego trawers.

Dojście od Czarnego Stawu nad Zmarzły Staw można zrealizować w zależności od warunków śniegowych na dwa sposoby: przekraczając próg dolinki zgodnie z przebiegiem niebieskiego szlaku na Zawrat lub obchodząc skały po ich lewej stronie, wzdłuż biegu koryta niewielkiego potoku który zasila Czarny Staw Gąsienicowy. Idąc kilka lat wstecz w zimie na Zawrat wybrałem ten pierwszy wariant, dziś na spiętrzeniu skałek po prawej stronie ćwiczy grupa kursantów zaliczająca zimowy kurs turystyki wysokogórskiej, w związku z tym wybieram opcję drugą. Po dotarciu do rozdroża szlaków żółtego i zielonego mogę po zasypanym aż po drewniane drogowskazy słupku ocenić ilość pokrywy śnieżnej – grubo ponad 2 metry śniegu. Z tego punktu znakomicie prezentuje się Zamarła Turnia, Kozie Czuby, Kozi Wierch, oraz wciśnięta pomiędzy nie Kozia Przełęcz. Duże wrażenie robią również dwie, potężnie formacje wklęsłe wcinające się w Orlą Perć - Rysa Zaruskiego oraz Żleb Kulczyńskiego. Dalsza, zimowa droga alternatywna dla krętego zielonego szlaku prowadzi linią prostą centralnie na szczyt i nie nastręcza żadnych trudności orientacyjnych. Można jedynie w przypadku niekorzystnych warunków śnieżnych wspinać się skałkami ograniczającymi od zachodu ścianę Zadniego Granatu. Pierwsza część podejścia, ze względu na większe nachylenie, jest nieco bardziej wymagająca, po ok. 150 metrach teren staje się mniej stromy i po niecałej godzinie od opuszczenia rozdroża szlaków w Koziej docieram na tatrzański dwutysięcznik. Z Zadniego panorama jest przednia, widać prawie całe Tatry Wysokie, Bielskie no i przede wszystkim na pierwszym planie Orlą Perć, Świnicę, masyw Kościelców, a na północy pasma Beskidów z Babią Górą na horyzoncie. Z tej perspektywy znajdujący się najbliżej fragment Orlej prowadzący przez Czarne Ściany wydaje się być bardzo prosty. Dobrze widoczne jest również schronisko w Dolinie 5 Stawów Polskich oraz Przedni Staw. Szkoda tylko że dziś pomimo słonecznej pogody strasznie wieje i dłużej niż 10 minut nie jestem w stanie wytrzymać na wierzchołku. Schodzę ok 50 metrów w stronę Koziej Dolinki i tam przy dużym głazie, nieco osłonięty od wiatru, mogę spokojnie odpocząć przed drogą powrotną rozważając przy okazji kwestie związane z nazewnictwem tego odcinka grani. Powszechnie uważa się, iż nazwa Granaty związana jest z występowaniem na tak nazwanym obszarze półszlachentych minerałów o tejże nazwie. Tak też jest w rzeczywistości, aczkolwiek nie dotyczy to szczytów znajdujących się nad Doliną Gąsienicową. Nie istnieją żadne źródła historyczne, które potwierdzałyby wydobycie kamieni w bliższych lub dalszych okolicach Hali Gąsienicowej. Granaty wydobywano, ale w Dolinie Wielickiej i tam też znajduje się grań tak nazwana (Granaty Wielickie). Bardziej wiarygodne jest stwierdzenie odnoszące się do niedostępności tego miejsca, jego "graniastości" czyli posiadania wyrażnych grani oraz braku wygodnych ścieżek. Inną ciekawostką historyczną związaną z tym fragmentem Orlej Perci jest awaryjny zrzutu bomb na fragment grani od Granatów aż do Wołoszyna z uszkodzonego, alianckiego samolotu który potem miał lądować awaryjnie w okolicach Czarnego Dunajca. W tej historii jest jednak wiele niespójności dotyczących nie tyle samego pozbycia się ładunku bombowego z samolotu, co dalszego losu maszyny, akcji w trakcie której miało dojść do powyższego incydentu oraz typu alianckiego czteromotorowca.


statystyki