"Najczystsza droga do wszechświata prowadzi przez dziki las" - Dolina Jaworowa

6 sierpnia 2020 roku - 30 233 osoby odwiedziły Tatry Słowackie, 20 sierpnia 2020 roku - 30 193 osób doliczono się na terenie Tatr Polskich. Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych latach będzie podobnie lub nawet powyższe statystyki zostaną pobite. Czy jest sens szukać w Tatrach ciszy i spokoju w wakacyjne miesiące?. Czy to raczej wypatrywanie "igły w stugu siana"?.

Osobiście unikam Tatr w lipcu i sierpniu ale jest takie miejsce, które w tym czasie oferuje dzikość oraz namiastkę ciszy i spokoju. To Dolina Jaworowa. To raptem 3 kilometry od granicy na Łysej Polanie, ale te 3 kilometry robią w tym przypadku różnicę. Dlaczego tak się dzieje?. Oto moje subiektywne odczucia w tym temacie.

Po pierwsze - tuż za naszą granicą jest niebieski szlak z Łysej Polany przez Dolinę Białej Wody na Rohatkę lub Polski Grzebień, zdecydowanie bardziej popularny. Znajduje się tu duży parking, sklep i w zasadzie wszystko to jest tuż za "miedzą".

Po drugie - żaden Słowak nie będzie objeźdzał Tatr od północy aby dostać się na Lodową Przełecz która jest zwieńczeniem znakowanego szlaku w Dolinie Jaworowej. Przecież można dotrzeć w to miejsce znacznie szybciej i łatwiej od strony Doliny Małej Zimnej Wody mając jeszcze po drodze popularną "Térynke".

Po trzecie - Dolina Jaworowa jest bardzo rozległa, od Jaworzyny Tatrzańskiej do przełęczy trzeba przejść prawie 12 kilometrów przy ponad 1300 metrach deniwelacji. To daje się we znaki i skutecznie zniechęca.

Po czwarte - w dolinie nie ma żadnego schroniska czy choćby innego punktu turystycznego, brak więc dodatkowej atrakcji i celu wędrówki.

Po piąte - wspinaczkowo Dolina Jaworowa jest dużo mniej atrakcyjna niż Białej Wody gdzie okolice dolin Ciężkiej i Kaczej oraz masyw Młynarza są częstym obiektem działań alpinistycznych.

Wszystko to powoduje, że w Dolinie Jaworowej nie znajdzie się przypadkowy turysta, spotyka się tu ludzi ukierunkowanych na szukanie dzikiej przyrody, wolących posłuchać szumu Jaworowego Potoku i kontemplować widoki niż robić sobie "selfie" nad górskim stawem z tłumem w tle.

30 lipca 2021 roku, a więc w szczycie wakacyjnego sezonu, w trakcie wejścia na Lodową Przełecz od godziny 7.00 rano spotkałem na szlaku 2 osoby (w tym jedną schodzącą na dół), podczas powrotu, od godziny 10.30, na Lodową podchodziło jeszcze 14 osób, ostatnią spotkałem o 11.30, później już nikt nie podchodził do góry...


statystyki