Tryptyk sudecki - 3 x S

  • Kategoria: Sudety
  • Opublikowano: poniedziałek, 07, styczeń 2019 21:24
  • eR.

S jak ... Ślęża – najłatwiejszy szczyt w Koronie.
To miał być „spacerek”, wszak na szczyt ten w niedziele od strony Przełęczy Tąpadła wchodzą całe rodziny, niejednokrotnie z dziecięcymi wózkami. Sam właśnie tym żółtym szlakiem zdobyłem Ślężę w czasie wędrówek w ramach mojej pierwszej „Korony Gór Polskich”. To był godzinny spacer, szeroką i utwardzoną drogą którą poruszają się również uprawnione do wjazdu na wierzchołek pojazdy. Tym razem zaplanowaliśmy wejście tym samym szlakiem, ale od drugiej strony, startując przy Schronisku pod Wieżycą.  Liczyłem że 1,5 godziny wystarczy aby przybić pieczątki w domu turysty PTTK i rozpocząć zejście do auta. I to już z poprawką na ciężkie, zimowe warunki jakie panowały na początku roku w masywie Ślęży. Tymczasem wejście i zejście zajęło nam ponad 3 godziny, nie licząc czasu jaki spędziliśmy na szczycie. Już na samym początku, po przekroczeniu drewnianej bramki nieco ponad schroniskiem, szlak staje „dęba” prowadząc wśród sporych, i bardzo oblodzonych o tej porze roku amfibolitów. Trzysta, może czterysta metrów pokonaliśmy w ponad 15 minut. Dobrze skorzystać z raczków turystycznych w przypadku wystąpienia oblodzenia na tym odcinku, sprzęt ten znacząco przyśpieszy marsz. Po pokonaniu tego fragmentu docieramy na Wieżycę, gdzie znajduje się wieża Bismarcka zbudowana pod koniec pierwszej dekady XX wieku.

Niestety obiekt jest nieczynny, panoramę z jej tarasu można podziwiać  od kwietnia do października, choć podobno istnieje możliwość umówienia się na indywidualnie jej zwiedzanie poza tym okresem.  Za powyższą kumulacją szlak traci wysokość sprowadzając nas na Przełęcz Dębową i łączy się po kilkunastu minutach z czerwono znakowaną ścieżką z Sobótki. Ścieżka od Wieżycy nie jest już tak wymagająca, warto odnotować, że po drodze możemy zobaczyć jeszcze miejsce, gdzie umieszczone są dwa starożytne posągi łączone z kręgiem kultury celtyckiej: kobieta z rybą oraz niedźwiedź. Duże zachmurzenie oraz intensywny opad śniegu zniechęciły nas do dłuższego pobytu na szczycie. Wizyta w schronisku PTTK, szybkie obejście kościoła filialnego Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, zdjęcie przy kolejnym posągu niedźwiedzia oraz kilka łyków gorącej herbaty z termosu i czas wracać. Modernizujemy nieco drogę zejścia tuż za Wieżycą skręcając na znakowany czarnymi niedźwiadkami szlak archeologiczny.


statystyki


S jak Skopiec – najszybszy szczyt do zdobycia w Koronie.
Na Skopiec we wrześniu 2011 roku wchodziłem z Wojcieszowa, był to ostatni, dziewiąty szczyt do Korony jaki udało mi się zdobyć w ciągu dwóch dni. Wówczas wejście na wierzchołek trwało ok 20 minut. Obecnie startujemy z Komarna, a ściślej z Przełęczy Komarnickiej, by po 2 minutach marszu stanąć obok „Drogi w Błękit”. Jest to niskie drzewo z zawieszonymi butami, które wykonane zostało w 2013 r. przez lokalną artystkę Magdalenę Osak. Pomnik zrobiony jest z uschniętej czereśni, na której umieszczono najpierw kilkanaście żywo pomalowanych butów, idących w stronę błękitnego nieba. Niebanalny pomysł sprawia, że wędrówka staje się o wiele ciekawsza i atrakcyjna. Obecnie czereśnię wieńczy kilkadziesiąt sztuk przeróżnego rodzajów obuwia, począwszy od sandałów, poprzez wieczorowe szpilki, na traperach kończąc. Dosłownie chwilkę później natrafiamy na informację przy niebieskich znakach o tym, iż do szczytu jest … 6 minut marszu. Nam zajmuje to nieco więcej czasu, gdyż zahaczamy jeszcze o bliźniaczy Baraniec oddalony od Skopca o kilkaset merów. Nie zmienia to faktu że Skopiec można śmiało nazwać najszybszym do zdobycia wierzchołkiem w KGP.

statystyki


S jak Skalnik – najbardziej tajemniczy wśród szczytów Korony.
Dlaczego tajemniczy? – uchylę rąbka zagadki wymieniając nazwy kilku intrygujących obiektów jakie można odnaleźć w lasach Rudaw Janowickich: „Diabelska Ambona”, „Skarbczyk”, „Kamienna Ławka”, droga i skała „Kriegelslehne damm”, znaki graniczne, wykute na kamieniach krzyże, korony, inskrypcje i daty związane z historią tych ziem. A nawet Stary Trakt Kamiennogórski którym częściowo poprowadzone są szlaki na Skalnik. Warto „przeczesać” zasoby sieciowe w poszukiwaniu wyjaśnień dotyczących wymienionych powyżej obiektów, a jeszcze lepiej samemu udać się w Rudawy, i jestem przekonany że spostrzegawczy wędrowiec znajdzie jeszcze niejedną zagadkę wśród granitów, gnejsów i amfibolitów. skalnik mini
Nasza wędrówka zaczyna się w Wojkowie, zielone znaki prowadzą nieopodal „Kowarskiej Skały” pod leśniczówkę „Bukowa” po czym skręcają na wschód. Ścieżka na tym odcinku pokrywa się ze Starym Traktem Kamiennogórskim, lecz po kilkunastu minutach marszu opuszcza go i ostrym podejściem osiąga skrzyżowanie szlaków żółtego, czerwonego i zielonego. Wszystkie trzy wyprowadzają na Małą Ostrą gdzie warto zapoznać się z formacjami skałek po północnej i południowej stronie mniejszej kumulacji Skalnika. Oczywiście wchodzimy zaśnieżonymi schodkami na platformę widokową na Małej Ostrej, lecz dziś widoki nie są nam dane. Pamiętam z mojej wizyty we wrześniu 2011 roku że panorama z tej skały obejmowała Karkonosze wraz z Lasockim Grzbietem, Kotlinę Jeleniogórską, Pogórze Izerskie, Góry: Wałbrzyskie, Kamienne, Kaczawskie oraz część Rudaw Janowickich z Górami Sokolimi. Przy bardzo dobrej przejrzystości powietrza widoczna jest Ślęża. Od tego momentu rozpoczynamy 15-minutową wędrówkę na główny szczyt Skalnika. Tutaj nie ma już żadnych widoków, ale znajduje się za to oryginalna skrzynka w której znajdujemy upragnioną pieczątkę do KGP. Powrót realizujemy tą samą drogą.

statystyki