Na wieżę imienia cesarza Franciszka Józefa

  • Kategoria: Sudety
  • Opublikowano: sobota, 13, styczeń 2018 13:00
  • eR.

W ramach zdobywania przez Lenkę Korony Gór Polski, na pierwszą wycieczkę w roku 2018 wybraliśmy Góry Opawskie i najwyższy szczyt tego pasma Biskupią Kopę. Osobiście byłem ciekaw, czy coś się zmieniło na wierzchołku od czasu mojej ostatniej wizyty w październiku 2011 roku, również w ramach zdobywania KGP. Wówczas trwały tam prace związane z budową schroniska oraz zagospodarowaniem okolicznego terenu.

Ruszamy przed południem żółtym szlakiem z Jarnołtówka. Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1268 r., w 1372 r. wspomniana została jako Arnoldi villa, a później jako Arnoldsdorff (wieś Arnolda). Wydobywano tu złoto. Po wojnie trzydziestoletniej wybuchła epidemia dżumy, a w 1903 roku miejscowość nawiedziła ogromna powódź, wówczas Arnoldsdorff odwiedziła cesarzowa Niemiec, Augusta Wiktoria. W okresie międzywojennym na stokach wzniesień zbudowano wiele willi, a w dolinie Złotego Potoku domy wczasowe, sanatoria i pensjonaty. W pierwszej kolejności zdobywamy Bukową Górę, wzniesienie w kształcie niewielkiego wału rozciągającego się na kierunku północny-zachód, południowy wschód, z dwoma mało wyrazistymi kopulastymi szczytami oddzielonymi od siebie niewielkim siodłem. Masyw charakteryzuje się zróżnicowaną rzeźbą i ukształtowaniem, oraz stromymi zboczami, które wyraźnie wydzielają wykształcone górskie doliny: od północy dolina Złotego Potoku, a od zachodu dolina potoku Bolkówka. Po zejściu ze szczytu docieramy do „Piekiełka”, dawnego wyrobiska po działalności górniczej kamieniołomu łupków fyllitowych, z których wykonywano dachówki do pokrywania dachów i ścian budynków. Tu robimy krótki odpoczynek i fotografujemy skały. Drugie wyrobisko na zboczu wzniesienia to "Gwarkowa Perć", pozostałość po kopalni wzbogacona dodatkową atrakcją jaką jest zamontowana na skale 11-metrowa, metalowa drabina. Cała powierzchnia wzniesienia łącznie z partią szczytową porośnięta jest lasem regla dolnego ze znaczną domieszką drzew liściastych, wśród których występują stare pomnikowe jawory i wielkie głazy. Na niektórych skałach znajdują się wyryte napisy np. autograf F. Rösllera z 1936 r., lub "F.A.D. 1938. Skrót FAD to Freiwilliger Arbeitsdienst. FAD było organizacją paramilitarną założoną w 1931 r., mającą za zadanie przygotowanie zastępczej pracy młodym bezrobotnym. FAD specjalizowało się w budowie dróg, pracach rolnych i leśnych.

Żółto znakowana ścieżka łączy się za "Piekiełkiem" z "Drogą Amalii" która jest traktem dojazdowym do schroniska PTTK pod Biskupią Kopą. Idziemy nią kilkadziesiąt minut, po czym odbijamy w prawo, w nieco już bardziej stromą "Ścieżkę Langego". Można również kontynuować wędrówkę dalej drogą, jest to wariant łatwiejszy, ale i czas potrzebny do dotarcia pod schronisko jest dwukrotnie dłuższy. Na tej wysokości szadź pokrywa drzewa tworząc bajkowe widoki. W schronisku robimy półgodzinną przerwę na "pomidorówkę", choć rozważałem też zakupienie "róży wiatrów" czyli grochowej. Po tej przerwie ruszamy już na szczyt Biskupiej Kopy szlakiem czerwonym, spacer tą ścieżką nie trwa więcej niż 20 minut. Wierzchołek wita nas zamkniętą wieżą (w styczniu czynne do 15.00), przybraną w remontowe rusztowania. Budka pilnującego dobytku, czaskiego strażnika, przeniesiona została na wschodnią stronę polanki (w 2011 roku była po zachodniej stronie). Jest ona jeszcze czynna, więc kupijemy pamiątkową kartę, przybijamy pieczątki, robimy foty i zbieramy się do zejścia.

Warto zapoznać się z dziejami budowli na wierzchołku Biskupiej Kopy, gdyż jest jedną z najstarszych tego typu konstrukcji - jej historia sięga drugiej połowy XIX wieku. Pierwsza platforma widokowa na szczycie Biskupiej Kopy powstała w 1875 w formie kamiennej piramidy. Istniała przez kilkanaście lat, po czym uległa zniszczeniu w wyniku pożaru. W latach 80. XIX wieku szczytem zainteresowało się Morawsko-Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie (niem. Mährisch-Schlesischer Sudetengebirgsverein, MSSGV). Początkowo planowano wznieść wieżę murowaną, ale ostatecznie stanęła drewniana. Budową zajęła się sekcja MSSGV ze Zlatych Hor – 9 lipca 1890 odbyło się uroczyste otwarcie. Pięciopiętrowa wieża mierzyła 13 m i miała kształt ściętego ostrosłupa (przypominała piramidę i dlatego nosiła nazwę Aussichtspyramide – piramida widokowa). Dzięki wieży wzrósł ruch turystyczny w tej części gór – wybudowano więc schronisko, poniżej szczytu, po austriackiej (obecnie czeskiej) stronie – nosiło ono nazwę Rudolfsheim. Już w 1895 r. wieża została uszkodzona podczas burzy. Mimo przyznania kwoty na remont, sekcja Zlate Hory postanowiła wieżę zburzyć i wybudować nową. W związku ze zbliżającą się rocznicą 50-lecia panowania cesarza Franciszka Józefa I przyszły obiekt zaplanowano nazwać Kaiser Franz Josef Warte. Budowla otwarta została 26 sierpnia 1898 r. i miała 18 m wysokości. Wieża cieszyła się ogromną popularnością wśród turystów, systematycznie zwiększała się ilość odwiedzających. W 1911 wieżę odwiedził zapalony alpinista, król saski Fryderyk August, mający na swoim koncie m.i. wejście się na szczyt Großglockner oraz inne góry w Alpach. Wizytę upamiętniono specjalną tablicą, a podpis monarchy wycięty z księgi pamiątkowej oprawiono i oszklono. Od 1919 obiekt zaczął powoli niszczeć, poważniejszy remont wykonano w 1925. Uroczystości 40-lecia w 1938 były skromne – był to napięty okres kryzysu monachijskiego. W latach II wojny światowej, kiedy wieża znalazła się w granicach III Rzeszy, wykorzystywano ją do celów propagandowych - młodzież z Hitlerjugend wywieszała na niej flagi oraz odgrywała fanfary. Po II wojnie światowej obiekt szczęśliwie uniknął losu wielu zburzonych budynków ze strefy przygranicznej i aż do 1966 był otwarty. Następnie zamknięto go, urządzając w środku przekaźnik czeskiej telewizji, działający do 1990. Bardzo zły stan techniczny doprowadził do konieczności przeprowadzenia kapitalnego remontu podczas którego przeniesiono ją na nowy słup, wymieniono tynk, schody, wyremontowano całą klatkę schodową. W 1996 obiekt ponownie został udostępniony turystom. Od 2000 obok wieży powstaje schronisko, ale na razie wybudowano tylko piwnice. Przy wejściu do wieży stoi dawny austriacki kamień mierniczy z napisem „K.u.K. M.T. 1898”.

Wracając do Jarnołtówka czerwonym szlakiem, na wysokości Grzebienia przechodzimy przez jedyne w Górach Opawskich gołoborze. Oblepione lodem kamienie sprawiają nie lada problem podczas pokonywania tego fragmentu szlaku, inną rzeczą jest pytanie czy wspomniany rumosz skalny to faktycznie naturalne rumowisko czy raczej pozostałości po jakiejś budowli. Zdania w tej kwestii są podzielone, w internecie można wyszukać informacje jakoby na południowych stokach Grzebienia istniało niewielkie schronisko. Być może z biegiem czasu sprawa zostanie jednoznacznie rozwiązana, na razie ostrożnie schodzimy dalej, tak aby jeszcze za dnia dotrzeć do podnóży góry. Wraz z zapadnięciem zmroku meldujemy się przy aucie zaparkowanym na poboczy drogi Zlote Hory-Prudnik.


statystyki