Granią główną Pienin Właściwych

Korzystając z dobrej pogody oraz dostępu do dwóch pojazdów,  w pierwszych dniach Nowego Roku postanawiamy wspólnie ze szwagrem Agnieszki wykorzystać wolny czas robiąc jakąś ciekawą trasę trekkingową. Szukamy takiego miejsca, które przejdziemy w czasie nie dłuższym niż 5 godzin oraz które znajduje się mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Krakowem a Nowy Sączem.  Lubań zaliczyliśmy w przedostatnim dniu 2013 roku, więc pasmo Gorców na wstępie zostało wyeliminowane.  Wybór padł na niebieski szlak biegnący granią główną Pienin Właściwych. Według mapy, czas przejścia mieści się w naszych założeniach.
Umawiamy się na wczesną godzinę w Krościenku na rynku, po czym jedno auto zostawiamy na parkingu przy zielonym szlaku prowadzącym wzdłuż brzegu Dunajca na Sokolicę. Drugim samochodem jedziemy  w stronę Kluszkowców, i na wysokości Krośnicy skręcamy w lewo, na Przełęcz Osice. Tam ruszamy na niebiesko znakowany trakt mający po niecałych pięciu godzinach marszu zaprowadzić nas z powrotem do Krościenka. Wkraczamy do parku narodowego kierując się w stronę Koziej Góry, pierwszego wzniesienia na naszej drodze, znajdującego się w obrębie tzw. Pienin Czorsztyńskich. Po jego sforsowaniu docieramy do Przełęczy Sańba skąd otwiera się ładny widok w kierunku zdobytego w zeszłym roku Lubania. Dziś szczyt ten schowany jest w chmurze. Pomimo kalendarzowej zimy śniegu praktycznie nie ma - widać jedynie wąski język częściowo sztucznie naśnieżonej nartostrady na stokach Wdżaru. Zdobyta właśnie przełęcz ma swoją tragiczną historię – w XVII wieku mieszczanie krośnieńscy zamordowali tu gnębiącego ich urzędnika ze starostwa – Macieja Przedwojewskiego.
Paręset metrów dalej w kierunku Macelaka, pierwsze położone po południowej stronie polany pozwalają na podziwianie głównego, widokowego dania na dziś – masywu Tatr. Te prezentują się niezwykle okazale, na pierwszym planie Bielskie, nieco za nimi i na lewo zgrupowanie najwyższych szczytów Tatr Słowackich a z prawego skraja obłe masywy Tatr Zachodnich. Dodatkowo poranne mgły i chmury tworzą niezwykła scenerię zachęcając do zrobienia sesji zdjęciowej. Po godzinie marszu od Przełączy Osice docieramy do rozdroża szlaków na Przełęczy Trzy Kopce. Tu od strony południowej dochodzi czerwony szlak z przystani flisackiej we wsi Kąty. Przed nami około 40 minut marszu granią aż do kolejnego rozstaja – głównego węzła szlaków w Pieninach Właściwych – Przełęczy Szopka.
Ten odcinek prowadzi przez kilka widokowych polan położonych zarówno po północnej (Wielka Dolina i Wydziork), jak i po południowej stronie (Toporzyskowo).  Na Przełęczy Szopka, zwanej także przez kiepskich piechurów Przełęczą „Chwała Bogu” sprawdzamy czas.  Idziemy z przystankami niecałe dwie godziny, za nami już ponad połowa trasy lecz następny fragment szlaku ze względu na spore przewyższenia jest najtrudniejszy. Jest również atrakcyjniejszy widokowo, co wiąże się z częstymi przystankami przeznaczonymi na dokumentowanie scenerii na kartach pamięci aparatów. Ilekroć znajduję się w tym miejscu, zastanawia mnie idealna wręcz piramida Nowej Góry, wzniesienia położonego na południowy zachód od Szopki. Te wspaniałe proporcje stworzone przez naturę widać jeszcze lepiej z Okrąglicy. Z przełęczy Ruszamy ostro w górę w kierunku największych atrakcji Pienin – Trzech Koron, a następnie przez Górę Zamkową na Sokolicę. W sezonie jest tu niemal tak samo tłumnie jak pod tatrzańskim Giewontem. Dziś spotykamy w okolicach platformy tylko dwie osoby.
Obszar ten został przez Rząd Polski wykupiony od prywatnych właścicieli w 1929 roku, a pierwszy szlak powstał w 1906. Z platformy widokowej znajdująca się na Okrąglicy roztacza się rozległa panorama na Tatry, Beski Sądecki, Gorce, Beskid Żywiecki oraz Magurę Spiską nie mówiąc już o Dunajcu i okolicznych wzniesieniach. Zastanawiam się jak wyglądałoby wejście na tę turnię gdyby nie było tych wszystkich sztucznych ułatwień…
Wracamy na szlak i poprzez Ostry Wierch docieramy do Góry Zamkowej, a raczej do ruin Zamku Pienińskiego który znajduje się po północnej stronie szczytu. Obowiązkowo robimy zdjęcie groty Św. Kingi z jej figurką oraz rozglądamy się po resztkach fortyfikacji. Idziemy dalej zataczając półokrąg aż do połączenia naszej ścieżki z żółtym szlakiem z Krościenka. Teraz skręcamy ostro na wschód i szykujemy się na najtrudniejszy technicznie fragment, tzw. Sokolą Perć, ścieżkę wytyczoną w 1926 roku przez księdza Walentego Gadowskiego.
Trakt, prowadzący chwilami dość eksponowanymi skałkami graniowymi, otwiera wspaniałe widoki na dolinę Pienińskiego Potoku. Jest na tym odcinku też kilka zabezpieczonych barierkami punktów widokowych, w tym na najwyższym szczycie tego odcinka, Czerteżu. Wielokrotne zejścia i podejścia solidnie dają nam w kość, z nieukrywaną radością docieramy do Przełęczy Sosnów za którą znajduje się już tylko ostatni szczyt w paśmie Pienin Właściwych – Sokolica. Ciekawe czy po grudniowym huraganie Ksawerym, znajdziemy na niej jeszcze słynną pienińską sosnę? Jakby coś mam ją uwiecznioną na zdjęciach z moich wcześniejszych wypraw na Sokolicę, ich wartość znacznie wzrośnie..:-).
Na Sokolicy nie jest już tak pusto jak na wcześniejszych odcinkach szlaku, szczytowe barierki oplata kilkoro turystów. Jest i sosna, widać nie taki ten Ksawery straszny… Rzucam okiem na południowe zerwy ściany, ta bardzo trudna technicznie ściana pokonana została dopiero w 1960 roku przez krakowskich wspinaczy: Romana Łazarskigo i Jerzego Potockiego. Widoki przednie, tym razem najbardziej rzuca się w oczy słynny przełom Dunajca z zawijasem rzeki wokół Przechodniego Wierchu.
Powoli zbieramy się do powrotu, aby zejść do Krościenka trzeba wrócić do Przełęczy Sosnów i tam skierować się na zielony szlak. Niebieska graniówka schodzi aż do nieczynnej poza sezonem przeprawy na drugi brzeg rzeki. Zielono znakowana ścieżka ostro traci wysokość aż do asfaltowej, wąskiej szosy, którą w towarzystwie szumiącego po prawej stronie Dunajca, obok kapliczki Św. Kingi, dochodzimy do zaparkowanego samochodu.