Góry Ruskie

  • Kategoria: Jura
  • Opublikowano: wtorek, 04, listopad 2014 11:54
  • eR.

Leśny rezerwat przyrody Ruskie Góry zlokalizowany jest w południowo-wschodniej części Wyżyny Częstochowskiej, w gminie Pilica, na południowy zachód od miejscowości Złożeniec. Został utworzony na powierzchni 153,65 ha w 2000 roku. Celem ochrony jest zachowanie ze względów naukowych, dydaktycznych i krajobrazowych, płatów żyznej buczyny sudeckiej i jaworzyny górskiej. Rezerwat położony jest w granicach Parku Orlich Gniazd.
Części wschodnia i zachodnia rezerwatu różnią się pod względem rzeźby terenu. Zdecydowanie intensywniej jest urzeźbiona zachodnia część, gdzie głównym elementem morfologicznym jest ciąg ostańców wapiennych. Wyróżniającymi się formami skałkowymi w partiach szczytowych ostańców są strome ściany skalne. We wschodniej części dominują łagodne wapienne grzbiety, rozcięte przez sieć suchych dolinek erozyjno-denudacyjnych o różnej wielkości. Niektóre z nich są szerokie i płytkie, inne - wąskie, głębokie o stromych zboczach.
Istnieją dwa wytłumaczenia pochodzenia nazwy „Ruskie Góry”. Według jednej z nich w lasach tego rejonu schroniły się wojska ruskie, posiłkujące księcia Władysława II, syna Bolesława Krzywoustego, po klęsce poniesionej pod Pilicą. Drugie nawiązuje do przebiegającej w tym rejonie granicy zaborów austriackiego i rosyjskiego oraz rozegranej w 1914 r bitwy polskich legionów z wojskami carskimi.
Punktem startowym jest leśny parking przy drodze wojewódzkiej 791. W miejscu tym szosę przecina zielony szlak turystyczny, z którego zamierzam skorzystać na pierwszym etapie wędrówki. W oczy rzucają się wszędobylskie śmieci - wielkie, plastikowe puszki po farbach mieszają się z pordzewiałymi produktami agd. Całe szczęście już po chwili docieram do małej polanki gdzie znajduje się pierwsza, ciekawa skała na trasie - Niwień. Jest tutaj kilkanaście dróg wspinaczkowych o zróżnicowanym stopniu trudności.
Od zachodu wchodzę na szczyt wychodni, wielki ślad po ognisku wskazuje na sporą popularność tego miejsca. Ze szczytu rozciąga się ładny widok na Żelazko, wieś, którą za kilkanaście minut odwiedzę. Na wchodzie widać łagodne wzniesienia Gór Ruskich oraz rozrzucone po polach jurajskie ostańce.
Ruszam w dalszą drogę docierając do wspomnianej wcześniej wsi Żelazko. Wśród niszczejących, wiejskich domów wyróżnia się ośrodek sportowo-rekreacyjny "Żelazko" oraz ładnie odnowiona studnia w centrum miejscowości. Wokół pustki, po ulicy kręcą się tylko dwie starsze kobiety, w tym jedna z siekierą w rękach. Trochę niepewnie mijam je i skręcam w prawo na łączący się z moją ścieżką czarny szlak w stronę Ryczowa. I w tym miejscu zaskakuje mnie widok kilku pięknych domostw, jakże kontrastujących z biedą pozostałej części osiedla.
Wędrując kilka minut czarnym szlakiem, po lewej jego stronie pojawia się duża polana z grupą kilku jurajskich skałek. To tzw. Cisownik Wielki, popularne miejsce wspinaczkowe i biwakowe. Z jego największej formacji rozpościera się wybitna panorama na okolicę, w tym na położony po przeciwnej stronie szlaku masyw Grochowca. W tej okolicy zamierzam trochę krążyć nie trzymając się ściśle znakowanej ścieżki, tak by zwiedzić większość rozrzuconych po lesie i polanach skałek.
Przechodzę na polanę po południowej stronie i staję pod grupą Grochowca. W skład formacji wchodzą cztery skały: Tapir, Nosorożec, położony nieco dalej w lesie Pancernik i zwieńczony krzyżem Słoń. Na ostatniej z nich robię sobie przystanek obserwując pokryte jesiennymi barwami wzgórza.
Po chwili poprzez ukryty w lesie Pancernik docieram do kilku skałek zwanych Łysą Pałką. Z wierzchołka jednej z turni fotografuję zwiedzoną chwilę wcześniej grupę Grochowca. Na wschodzie, kilkaset metrów dalej widnieją pierwsze zabudowania Ryczowa. Kieruję się na azymut w stronę wsi licząc na odnalezienie znaków czarnego szlaku. Odnajduję je tuż przy szkole i przez kilkanaście minut wędruję wedle ich wskazań wzdłuż asfaltowej drogi w kierunku Pilicy.
Chwilę później ścieżka skręca w prawo w polną drogę i wchodzi w las rezerwatu Gór Ruskich. Ponieważ nie ma wyznaczonej trasy po obszarze Gór Ruskich, a jedyny czarny szlak przecina rezerwat kierując się w stronę Smolenia, po kilku kilometrach skręcam w prawo w jedną z bocznych, nieznakowanych dróżek licząc, że uda mi się dojść do ukrytych w lesie skał. Po dosyć krótkim "chaszczowaniu" jestem przy zespole kilku dużych ostańców.
W lutym 1944 w Ryczowie doszło do potyczki oddziału partyzanckiego AK Gerarda Woźnicy "Hardego" z niemiecką strażą graniczną. Zginęło w niej kilku żołnierzy podziemia i jeden celnik. W odwecie 25 lutego żandarmi niemieccy rozstrzelali 12 młodocianych mieszkańców wsi a dalsze 4 zmarły w wyniku odniesionych ran w więzieniu w Pilicy. W tym samym więzieniu zostało zamkniętych również 30 innym mieszkańców Ryczowa. Według innych źródeł w dniu 21 lutego ekspedycja karna aresztowała w Ryczowie 30 mężczyzn z zamiarem rozstrzelania. W czasie przygotowania do egzekucji postanowili uciec. Hitlerowcy otworzyli jednak ogień z broni maszynowej. Na miejscu padło od kul 12 osób, 8 odniosło rany a 10 aresztowanych zbiegło.
Nieco wcześniej, bo w okresie sierpień-październik 1943 roku na Ruskiej Górze między Ryczowem i Złożeńcem istniała ziemianka partyzancka wspomnianej wyżej grupy GL "Hardego" zlikwidowana przez Niemców 11 października podczas obławy.
W tutejszych skałach jest mnóstwo schronisk i niewielkich jaskiń, zaś umiejscowienie ich w gęstym lesie nadaje wychodniom nieco tajemniczego klimatu. Na drzewach rosną tu olbrzymie okazy boczniaków i innych grzybów. Niektóre osiągają średnicę sporych talerzy. Korzystając z gps-a kieruję się dalej na zachód i moim oczom ukazuje się kolejna polana ze skupiskiem skał.
To grupa Staszykowej Skały znana też pod nazwą Staszakowej. Zespół ten, tworzy również kilka jurajskich ostańców, w tym najwyższy zwieńczony słupem triangulacyjnym. Od zachodniej strony, po śliskich wapieniach udaje mi się wejść na jego wierzchołek. Wznoszący się tu betonowy filar przypomina ten znajdujący się na czubku Grodziska w Jerzmanowicach.
Będąc na szczycie upewniam się, co do kierunku dalszej wędrówki i przez pola wracam pod szkołę w Ryczowie, gdzie już zgodnie ze wskazaniem czarnych znaków wracam w kierunku Żelazka. W lesie za Ryczowem natrafiam na zbiorową mogiłę zmarłych na epidemię cholery w 1852 roku. Grób ten mieści również powstańców styczniowych (1863 r.), żołnierzy austriackich z okresu I wojny oraz niemieckich z II wojny światowej.
Po prawie osiemnastu kilometrach marszu wracam do zaparkowanego auta ponownie mijając na koniec dzikie wysypiska przy wzniesieniu Świniuszka.


statystyki