Szlakiem Jaskiniowców po Dolinie Wodącej

  • Kategoria: Jura
  • Opublikowano: czwartek, 28, sierpień 2014 11:22
  • eR.

Ta jedna z najciekawszych dolin środkowej części Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej położona jest na granicy Małopolski i Śląska. Liczy ok. 4 kilometrów długości i wcina się na głębokość dochodzącą do 100 metrów w serie wapieni górnej jury. Wapienie te odsłaniają się zarówno na okolicznych wierzchowinach, jak i na zboczach doliny - przykładem są m.i. Skały Zegarowe (ze szczytu wybitna panorama na okolicę), Biśnik i Gordzisko na których odkryto ślady po strażnicach obronnych z okresu XII-XIV wiek. Wśród skał występuje szereg jaskiń i schronisk skalnych wśród których znajduje się owiana legendami Jaskinia Zegarowa o długości 155 metrów oraz Jaskinia Biśnik, w której odkryto jedne z najstarszych w Polsce ślady bytowania człowieka sprzed około 300 tyś. lat.
Wyruszamy z Leną w ostatni czwartek wakacji na spotkanie z kolejnymi zamkami na Szlaku Orlich Gniazd, tym razem tymi skupionymi wokół Doliny Wodącej. Dojazd w okolice Pilicy, przez Olkusz, Klucze, Kwaśniów zajmuje nam dobre półtorej godziny. W Smoleniu pod ruinami niespodzianka - zamek zamknięty dla ruchu turystycznego, prowadzone są prace konserwatorskie. Kierownik budowy, sympatyczny facet pod sześćdziesiątkę, wpuszcza nas na część ruin nieobjętych robotami ziemnymi. Mamy ten fragment warowni tylko dla siebie, bez pośpiechu zwiedzamy piękną basztę i przyległe pomieszczenia. Z wieży piękna panorama na całą okolicę.
Zamek w Smoleniu od XIII wieku był siedzibą rodu Toporczyków, którzy z czasem przyjęli nazwisko Pileckich. Już w XIII wieku wznosiła się tu drewniano-ziemna fortyfikacja, która uległa spaleniu w czasie walk Władysława Łokietka z Wacławem II. Z pożogi uratowała się jedynie wysoka, okrągła kamienna wieża, do której dobudowano z czasem dom mieszkalny oraz mury otaczające dziedziniec wschodni. Wkrótce też powstał po przeciwnej stronie wzgórza drugi dziedziniec z zabudowaniami gospodarczymi i głęboką na ponad 200 metrów studnią. W roku 1590, po śmierci ostatniego z rodu Pileckich, smoleński zamek przeszedł w ręce rodziny Padniewskich. Kiedy Padniewscy wybudowali w Pilic mą siedzibę, został opuszczony. W 1655 roku zamek spalili Szwedzi i w takim stanie ruiny dotrwały do naszych czasów. Obecnie zachowały się grube mury obwodowe, ślady po pomieszczeniach gospodarczych, otwór bramny oraz charakterystyczna, górującą nad wzgórzem wspaniała baszta.
Dziękujemy za uprzejmość i opuszczany fortyfikację podjeżdżając chwilę później ślepą drogą tuż za zamkiem w kierunku wnętrza doliny. Przy końcu asfaltu parkujemy auto i dalej idziemy czerwonym szlakiem w kierunku Skały Biśnik.To dla nas pierwszy przystanek na zielono znakowanym Szlaku Jaskiniowców. Niestety ostatnie opady deszczu mocno uszkodziły grunt tuż przy skałach, jaskinia Biśnik zabezpieczona jest zamkniętą na kłódkę kratą, jest bardzo grząsko i ślisko.
Nazwa Jaskini Biśnik, znajdującej się we wnętrzu skały o tym samym określeniu, użyta została po raz pierwszy przez prof. Krzysztofa Cyrka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i pod takim określeniem funkcjonuje do dziś. Słowo "biśnik" pochodzi od słowiańskiej nazwy diabła — bies. Według krążących w okolicy legend, jaskinię tę uznaje się bowiem za wrota piekieł strzeżone przez samego czarta z jego wiernym psem. Pierwsze badania jaskini miały miejsce w 1991 roku, obecnie prowadzone prace są ich kontynuacją w ramach interdyscyplinarnych badań wykopaliskowych. Eksploracja Jaskini Biśnik niemal od samego początku przynosiła niezwykle interesujące odkrycia. Jest to bowiem unikatowe w Europie środkowej stanowisko również ze względu na ślady osiemnastokrotnego zasiedlania jaskini przez grupy neandertalczyków i formy starsze. Choć dotychczas nie trafiono na szczątki żadnego z nich, odkryto liczne kości zwierząt, na które polowali oraz krzemienne, kościane i rogowe narzędzia, którymi się posługiwali. W sumie odkryto tu ponad 100 tys. kości 80 gatunków zwierząt, w tym: niedźwiedzi jaskiniowych, nosorożców włochatych, bizonów, jeleni olbrzymich, wołów piżmowych, hien jaskiniowych i lwów jaskiniowych. Prawdziwą rewelacją ostatnich lat jest odkrycie przed wejściem do jaskini resztek wzniesionej około 80 tys. lat temu konstrukcji przypominającej wiatrochron. Znaleziono również artefakty, czyli wyroby krzemienne i kościane, które są najstarszymi znalezionymi przedmiotami na stanowisku jaskiniowym w Polsce. Jeżeli weźmie się pod uwagę znaleziska bytne populacji z najstarszych poziomów zasiedlenia jaskini, to możemy przypuszczać, iż mamy do czynienia z wyrobami wytworzonymi przez homo erectusa, co jest niemałą sensacją w skali kraju a nawet Europy.
Ruszamy podtopioną, leśną ścieżką dalej na południe, do szlaku dołącza czerwona trasa rowerowa, w tych warunkach dla prawdziwych twardzieli. Mimo wszystko na odcinku rozpoczynającym się przed Grodziskiem Chłopskim a Grodziskiem Pańskim warto z niej skorzystać zamiast z zielonego szlaku gdyż Szlak Jaskiniowców omija pierwszą wspomnianą wyżej formacje skalną.
Grodzisko Pańskie to malownicza skała o wysokości 462 m n.p.m. Szczyt wzgórza ma formę wydłużonej grzędy skalnej. W ścianach skalnych istnieją naturalne, liczne przejścia, a sama grzęda pocięta jest złomami. Składające się na ten grzebień ściany i złomy dzielą powierzchnię szczytu na szereg wyodrębnionych majdanów. Istniejące w skałach naturalne przejścia umożliwiają przy tym bezpośrednią komunikację poszczególnymi majdanami. Ufortyfikowanie wierzchołka wzgórza polegało na zamknięciu obwodu obronnego wokół majdanów za pomocą wałów kamienno-ziemnych i fos a także suchego muru. Badania archeologiczne wskazują, iż gród został zniszczony wskutek gwałtownego pożaru, a wydarzenia te miały miejsce podczas walk o tron krakowski pomiędzy Władysławem Łokietkiem a Wacławem II Czeskim.
Tuż z Grodziskiem jest parking z dwoma wiatami turystycznymi i krzyżówką szlaków, można w to miejsce dojechać od strony Krzywopłotów. Nasza zielona ścieżka przecina niebieski szlak Warowni Jurajskich i czarny szlak Partyzantów Ziemi Olkuskiej. Najbliższe kilka kilometrów to przyjemy spacer po lesie i wizyta przy źródle Tarnówki. To wywierzysko ze względu na maksymalną temperaturę na poziomie 7-8 st. Celsjusza  jest miejscem występowania wypławka alpejskiego. Docieramy do kolejnego, niezwykle ciekawego miejsca - jest nim Jaskinia Jasna. Za wskazaniem zielonego oznakowania wchodzimy boczną, wąską szczeliną, a dobiegający z wnętrza jaskini dźwięk sugeruje iż nie jesteśmy sami w tym miejscu. Po chwili okazuje się że to odgłos spadających kropli wody, wzmocniony akustyką groty. Skalny labirynt tak absorbuję Lenę, że nie za bardzo wykazuje chęci do dalszej wędrówki tylko krąży po dostępnych korytarzach. Robimy porządną sesję zdjęciową i idziemy dalej. Ten odcinek szlaku jest najtrudniejszy topograficznie - duże obszary pozbawione jakichkolwiek drzew, rozległe łąki i pola powodują że bardziej niż na oznakowaniu należy polegać na własnej intuicji. My "zaliczamy" jeszcze Skałę Kyciową - wybitny punkt widokowy na Skałki Doliny Wodącej i  idziemy "na azymut" w kierunku Skał Zegarowych. Po drodze, nieopodal samotnej kapliczki, w gęstych zaroślach drogę przecina nam jakieś zwierzę - na dzień dzisiejszy wydaje mi się że był to zdziczały pies, lecz w tamtej chwili nie czułem się zbyt komfortowo. Tuż przed pierwszymi skałkami znajdujemy oznakowanie szlaku i już bez problemu docieramy do Zegarowych Skał. Po ponad 12 kilometrach i 4,5 godzinach wędrówki zatoczyliśmy pełne koło i dotarliśmy do zaparkowanego samochodu. W drodze do Krakowa zaglądamy jeszcze do Bydlina, miejscowości znanej głównie ze względu na  bitwę jaka rozegrała się tu w roku 1914 pomiędzy Legionami Polskimi a wojskami rosyjskimi (Bitwa pod Krzywopłotami) oraz z kolejnych ruin zamkowych na Szlaku Orlich Gniazd.
Zamek w Bydlinie - budowla, której duże fragmenty murów można odnaleźć dziś w gęstym lesie na wzgórzu, powstała prawdopodobnie w XIV wieku. Pierwotnie składała się z wieży, budynku mieszkalnego i przylegającego do nich dziedzińca. W pierwszej połowie XVI wieku, po przejściu w ręce nowych właścicieli (rodu Bonerów) budowla utraciła swoje walory obronne - zamieniono ją na kościół. W okresie reformacji, około roku 1570, nowy właściciel - Jan Firlej, zamienił kościół na zbór ariański. W 1594 roku syn Jana - Mikołaj, przywrócił poprzedni charakter i nadał kościołowi nazwę Świętego Krzyża. W 1655 roku kościół zniszczyli Szwedzi. Mimo odbudowy, wciąż ograbiany przez obce wojska, kościół został definitywnie opuszczony pod koniec XVII wieku. Poza ruinami, na wzgórzu znajdziemy liczne ślady okopów, pochodzących z okresu I wojny światowej. Tutaj Legioniści Józefa Piłsudskiego w 1914 roku stoczyli bitwę, która przeszła do historii pod nazwą „bitwy pod Krzywopłotami”. Na pobliskim cmentarzu znajdują się groby poległych tu żołnierzy.


statystyki