Dolina Sanki

  • Kategoria: Jura
  • Opublikowano: czwartek, 09, styczeń 2014 10:50
  • eR.

Dolina Sanki to największa z dolin Garbu Tenczyńskiego. Jej początkowy fragment tworzy rozległe obniżenie pod Frywałdem zamknięte jurajskimi pagórkami na linii przebiegającego w rejonie stawu baczyńskiego uskoku. Dno doliny zajmuje tu bagienna olszyna oraz częściowo wilgotne łąki. W dalszym ciągu dolina jest szeroka, o łagodnych zboczach, aż po ujście Zimnego Dołu, gdzie pojawiają się typowe, znacznej wysokości skałki zboczowe zbudowane z wapieni górnej jury. Szczególne nagromadzenie oryginalnych, niespotykanych na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, form skalnych występuje w górnych partiach obu zboczy środkowej części Zimnego Dołu. Są to skalne grzyby, bloki z rozwiniętymi u ich podnóży okapami, skalnymi przesmykami, schroniskami, itp. Formami wytworzonymi w wyniku procesów krasowych i zboczowych (osuwania się skał w dół stoku). Dla ich ochrony, jak również dobrze zachowanego lasu grądowego i okazów kwitnącego bluszczu pokrywającego m.in. skalną ścianę Wielkiej Zerwy w 1991 roku na pow. 2,22 ha prawego zbocza utworzono rezerwat przyrody nieożywionej i wytyczono ścieżkę dydaktyczną. Przy jej początku znajduje się krasowe źródło, jedyne w rejonie krakowski wypływające wprost z jaskini. Naprzeciw ujścia Zimnego Dołu – masyw Grodziska, zwanego też Zamczyskiem (grodzisko w Mnikowie). Na jego wypłaszczonym szczycie zachowały się pozostałości wałów i fosy grodziska, datowane na IX-X w., zapewne wcześniej wykorzystywanego jako refugium przez ludność kultury łużyckiej. (ok 500 lat p.n.e.). Końcowy odcinek doliny tworzy 2 km długości, przełomowy Wąwóz Mnikowski – skalisty kanion o niezwykle zróżnicowanej szacie roślinnej, z wieloma gatunkami objętymi ochroną. W skalnym zakolu, zwanym Cyrkiem – namalowany na skale w 1863 roku przez Walerego Eliasza-Radzikowskiego wizerunek Matki Boskiej; tamże ukryta jaskinia Nad Matką Boską o długości 82 m.

Na pierwszą wycieczkę anno Domini 2014 ze względu na niezbyt stabilną pogodę postanowiłem wybrać się gdzieś niedaleko Krakowa. Wybór padł na Dolinę Sanki. Znałem to miejsce dosyć dobrze, kilka lat wstecz szukałem w tych okolicach działki, a w Wąwozie Mnikowskim będącym częścią tej doliny byłem również kilka razy na rowerze. Tym razem mam zamiar obejść pieszo cały obszar zawarty pomiędzy autostradą A4 a miejscowościami Baczyn, Czułów i Mników.  Dojeżdżam drogą gminną, biegnącą równolegle do autostrady A4, przez wsie Morawica i Chrosna do miejsca gdzie asfalt przecina czerwony szlak biegnący z Krzeszowic. Zostawiam samochód przed szlabanem i zagłębiam się w grądowy las lekko zasnuty podnoszącą się mgłą. Po kilkunastu minutach dochodzę do ambony usytuowanej na skraju lasu, po drabince dostaję się do środka i obserwuję trzy sarny pasące się na rozległym polu. Zwierzęta, nieświadome mojej obecności, powoli przemieszczają się po zaoranej ziemi zbliżając się do mojej kryjówki. Ostrożnie opuszczam ambonę i cicho ruszam dalej szlakiem. Po drodze kilka razy przeprawiam się przez dosyć głębokie jary i mój szlak scala się ze szlakiem czarnym – ścieżką będącą łącznikiem pomiędzy Czułowem a Mnikowem. Pojawiają się pierwsze wychodnie skalne a ścieżka traci na wysokości – to znak, że zbliżam się do pierwszych wiejskich zabudowań. Po mostku z jedną poręczą przekraczam Sankę i dochodzę do drogi asfaltowej. Dalej oba szlaki biegną wspólnie wzdłuż asfaltu aż do ujścia Rezerwatu „Zimny Dół”. Ja trochę modernizuję przebieg swojej wędrówki wybierając drogę na Górę Opatrzności, w kierunku klasztoru Księży Orionistów p.w. Matki Bożej Opatrzności. Nie docieram jednak do zabudowań świątyni tylko idę prosto wyraźną dróżką, przechodząc obok ruin najprawdopodobniej ołtarza polowego. Po obu stronach drogi pojawiają się dosyć okazałe domki letniskowe. Mijam je i na wysokości punktu ujęcia wody skręcam w lewo rozstając się z drogą, która dalej wiedzie delikatnym łukiem w prawo. Niewielką dróżką schodzę lekko w dół, przechodzę obok drewnianego domu aż do polnej drogi, która w lewą stronę doprowadza mnie do wejścia do doliny od strony drogi Sanka- Mników. Tu ponownie spotykam czerwony szlak. Teraz wracam razem ze szlakiem w głąb wąwozu. Droga coraz bardziej wcina się w teren, a po obu stronach pojawiają się jurajskie skałki. To tzw. „Podpółki” – skały znajdujące się zaraz przed rezerwatem „Zimny Dół”.

Rezerwat przyrody „Zimny Dół” został utworzony Zarządzeniem Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych Leśnictwa z dnia 8 lipca 1991 r.  w celu zachowania form skalnych związanych z procesami zboczowymi i krasowymi, a także wyjątkowo dorodnych, kwitnących i owocujących okazów bluszczu.  Rezerwat o powierzchni 2,22 ha leży na terenie Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego, w obrębie zrębu tektonicznego zwanego Garbem Tenczyńskim, zbudowanego z wapieni górnej jury. Zrąb ten obrzeżony Jest od północy i południa strefami uskoków, które oddzielają go od zapadlisk tektonicznych. Rezerwat chroni fragment zbocza doliny o bardzo urozmaiconej rzeźbie terenu. Na Jego obszarze licznie występują izolowane lub częściowo izolowane skaty, oddzielone od siebie dziedzińcami i przesmykami (szczelinami ciosowymi), które miejscami tworzą rodzaj labiryntu. Cechy przesmyków dowodzą, że rozwój tych form jest przede wszystkim związany z procesami ruchów masowych (przemieszczaniem się mas w dół stoku pod wpływem sity ciężkości). Drogą charakterystyczną cechą skał rezerwatu Jest obecność okapów skalnych, rozwiniętych u podnóża skał. Bardziej rozlegle nisze pod okapami tworzą schroniska podskalne. Okapy są formami krasowymi (powstały w wyniku rozpuszczania skał przez wodę). Znajduje się tutaj także kilka niewielkich jaskiń. Pomiędzy odsłonięciami wapieni jurajskich zbocze pokrywa less lub osypiska, złożone z okruchów wapiennych zmieszanych zwykle z lessem. Na terenie rezerwatu stwierdzono występowanie 230 gatunków roślin naczyniowych, w tym 10 gatunków podlegających ochronie ścisłej i 11 gatunków podlegających ochronie częściowej. Flora roślin naczyniowych ma charakter naturalny, dominują rośliny żyznych lasów liściastych. Lasy rezerwatu były w przeszłości intensywnie użytkowane, co wpłynęło na zmianę ich składu gatunkowego, budowę piętrową i obniżenie wieku drzew. W rezerwacie zwracają uwagę bardzo okazale bluszcze zwyczajne objęte ochroną częściową, pnące się po skalach I drzewach. Po rezerwacie można się poruszać po wyznaczonej ścieżce dydaktycznej.

Po lewej stronie, między grupą wychodni znajduję ciekawy przykład wiaty turystycznej czy raczej niewielkiego domku letniskowego. To dwie olbrzymie beczki pełniące rolę pokojów, nad którymi znajduje się spore poddasze. Obiekt jest mocno zniszczony, szkoda, bo miejsce na biwak czy nawet nocleg byłoby znakomite. Już po chwili jestem przy krasowym źródle i rozpoczynam wędrówkę labiryntem pomiędzy skałami rezerwatu „Zimny Dół”. Szczególnie niesamowicie prezentują się ogromne ilości kwitnącego bluszczu, porastającego całe ściany skalne i pnie drzew. Bez trudu odnajduję „Wielką Zerwę”, skałę, której wierzchołek wręcz tonie w liściach tej rośliny. Obchodzę górą rezerwat i schodzę do tabliczki informacyjnej opodal źródła. Idę dalej szlakiem wzdłuż asfaltowej, wąskiej drogi, którą dochodzę obok „Sępi Czułowskiej” do „Łysiny” – skały zamykającej wylot rezerwatu. Teraz czeka mnie wędrówka asfaltówką w stronę najciekawszej części doliny – Wąwozu Mnikowskiego. Do pokonania mam ok. dwa kilometry drogi i to jest najmniej przyjemna części dzisiejszego trekkingu. Wreszcie docieram do obszernego parkingu gdzie odnajduję niebieskie znaki szlaku zagłębiające się w Wąwóz Minkowski. Przez ten Krajobrazowy Rezerwat Przyrody, wraz ze szlakiem biegnie droga rowerowa, a zmęczeni turyści mogą odpocząć i zabiwakować na licznych ławeczkach. Dolinka nie jest długa, pod wizerunkiem Matki Boskiej Skalskiej robię dłuższy postój.

Widniejący na wapiennej skale kilkumetrowej wysokości wizerunek Matki Bożej zwanej przez mieszkańców Mnikowa Skalską, jest niewątpliwie perłą Doliny Mnikowskiej. Jak podają źródła, pierwotny obraz został namalowany przez znanego malarza - taternika Walerego Eliasza Radzikowskiego, w roku 1863. Jak głosi legenda, do namalowania obrazu doszło z inicjatywy hrabiny Potockiej, zamieszkującej w niedalekich Krzeszowicach, która w obliczu ciężkiej choroby swojej córeczki, gorąco prosiła Boga o jej wyzdrowienie. Wówczas we śnie trzykrotnie ukazała jej się skała z wizerunkiem Matki Bożej. Kiedy córka Potockiej wyzdrowiała, szczęśliwa kobieta długo poszukiwała wyśnionej skały, aż wreszcie znalazła ją w Dolinie Mnikowskiej. Poprosiła znanego malarza o namalowanie wizerunku Maryi. Inna legenda o obrazie sięga czasów powstania styczniowego. Kilkoro powstańców szukając schronienia przed rosyjskimi prześladowcami trafiło do Doliny Mnikowskiej. Kiedy zrozpaczeni nie mogli znaleźć ukrycia, z pomocą przyszła im kobieta, wskazując jaskinię skalną. Gdy zorientowali się, że niebezpieczeństwo minęło, chcąc podziękować nieznajomej zaczęli jej szukać, jednakże ona zniknęła. Domyślili się, iż ocaliła ich Matka Boska. Z wdzięczności kazali wymalować jej wizerunek, w miejscu swojego ocalenia. Tyle głoszą legendy. Wiadomo jednak, że Walery Eliasz Radzikowski był związany z Powstaniem Styczniowym. Prawdopodobnym jest fakt, iż chciał on stworzyć bezpieczne miejsce modlitwy za ojczyznę w czasach niewoli. Z obrazem Matki Bożej Skalskiej związane jest również inne wydarzenie historyczne. Otóż 27 kwietnia 1952 r. młody kapłan Karol Wojtyła wraz ze studentem Jackiem Fedorowiczem, udał się a wycieczkę pieszą za miasto. Trasa wędrówki wiodła przez Sikornik, Bielany, Kryspinów, aż do Mnikowa. Ok. godz. 15.00 wędrowcy stanęli u stóp Matki Bożej Skalskiej. Wraz z przybyłą grupą okolicznych pielgrzymów odmówili nieszpory niedzielne. Dało się ustalić, iż wycieczka ta zapoczątkowała wędrówki Karola Wojtyły, później Jana Pawia II po Polsce i świecie. Dla upamiętnienia tego wydarzenia, corocznie w ostatnią niedzielę kwietnia odbywa się tu Msza Św. i Nieszpory, inaugurujące Letni Sezon Turystyczny Na Szlakach Papieskich.

Po odpoczynku idę aż do pierwszych zabudowań Mnikowa, po czym wracam aż do parkingu przed wąwozem. Trzymając się niebieskich znaków przecinam asfaltową drogę, którą przybyłem wcześniej z Czułowa i łagodnie nabieram wysokości by osiągnąć Wąwóz Półrzeczki. Ze względu na liczne szczeliny skalne znajdujące się w podłożu, niewielki strumyk płynący dolinką pojawia się tylko po większych opadach. Skały, które znajdują się po prawej stronie jaru: „Kanapa”, „Dębowe Skałki”, „Księżycowa Skała” są licznie odwiedzane przez wspinaczy. Dziś jest cicho i pusto, ale ze względu na przebijające się przez pozbawione liści gałęzie słońce, bardzo klimatycznie. Ciągle nabierając wysokości dochodzę do autostrady A4, tu opuszczam szlak niebieski, który wiedzie dalej w kierunku Zabierzowa i wzdłuż ogrodzenia wracam do punktu wyjścia obserwując ponad głową startujące z lotniska w Balicach samoloty.


stat