Dolina Kobylańska

  • Kategoria: Jura
  • Opublikowano: wtorek, 22, październik 2013 10:44
  • eR.

Dolina Kobylańska zwana również Karniowicką jest jedną z bardziej popularnych turystycznie dolinek jurajskich. Leży ona ok. 20 kilometrów od Krakowa, w obrębie wsi Karniowice i Kobylany. Część górna w rejonie Będkowic jest płytka, pozbawiona skałek zboczowych, które pojawiają się w środkowym jej odcinku tworząc odosobnione grupy. Stoki oraz częściowo dno pokrywają grądy. W dolnej części dolina przybiera formę głębokiego, krętego i z rzadka porośniętego brzeziną kanionu. Zbocza tworzą strome skalne ściany, granie, słupy skalne o przedziwnych kształtach oraz nader oryginalnych nazwach wprowadzonych przez trenujących tu taterników. „Taternicka” historia Podkrakowskich Dolinek sięga początków XX wieku. Pierwotnie trenowano w Dolinie Mnikowskiej, następnie  głównie w Bolechowickiej, a potem także w innych rejonach Jury, dokonując wielu trudnych i pionierskich przejść. Między innymi w latach trzydziestych XX wieku zdobyto maczugę Herkulesa, w latach czterdziestych XX wieku Sokolicę w Dolinie Będkowskiej. Osobliwością przyrodniczą doliny jest znajdujące się w górnych partiach wschodnich zboczy, na granicy lasu, stanowiska krzewiastej brzozy Szafera, uznawanej za polski endemit oraz brzozy ojcowskiej, do niedawna znanej tylko z Ojcowa.
Otwierającą dolinę bramę skalną przekracza się drogą ułożoną z płyt betonowych, wzdłuż której płynie potok „Kobylanka”. Do doliny można też się dostać od zachodniej strony (droga Kobylany-Będkowice), wspinaczkową ścieżką dydaktyczną wyprowadzającą bezpośrednio w najbardziej okazały punkt rezerwatu – polankę pod Żabim Koniem. Warto wspomnieć, iż przy górnym parkingu znajdują się obiekty małej architektury w postaci kilku wiat, ławek oraz placu zabaw dla dzieci. Idąc tym szlakiem, w pierwszej kolejności przed wejściem na wspomnianą wyżej polankę, mija się po prawej stronie skupisko skałek Sikornik zwane przez wspinaczy „Kulą”. Na polance znajduje się miejsce na ognisko i kilka ławek. W lecie ten płaski, trawiasty teren często obstawiony jest namiotami wspinaczy. Nad otoczeniem góruje zwieńczona krzyżem czterdziestometrowa, wapienna skała Żabiego Konia. W ścianie wschodniego zbocza wykute są schodki prowadzące do groty z kapliczką Matki Boskiej. Przez środek wąwozu prowadzi żółty szlak z Kobylan do Paczółtowic. Skręcamy w lewo i ruszamy dalej wzdłuż potoku w głąb dolinki. Przejście fragmentu ścieżki aż do wypłaszczenia jaru nie zajmuje więcej niż 30-40 minut spokojnego spaceru. Po prawej stronie mijamy kolejne skałki, między innymi Dzwon, Wronia Baszta, Sępia Baszta, Jastrzębia Turnia i ukryte nieco głębiej w lesie Lotniki. Nieopodal tych ostatnich, od żółtego szlaku odbija w prawo ścieżka rowerowa prowadząca do Bolechowic. Ja w tym miejscu odbijam jeszcze bardziej w prawo i podchodzę pod Lotniki. To grupa trzech wychodni porozdzielana wąskimi szczelinami. W zasadzie wszystkie skałki znajdujące się w ścianach wschodniego stoku są łatwo osiągalne od strony wyżyny, wschodnią krawędzią jaru prowadzi również nieznakowana ścieżka z licznymi, ukrytymi, wąskimi przecinkami prowadzącymi na wspomniane wcześniej turnie. Chcąc okrążyć w ten sposób dolinkę trzeba pamiętać o dosyć czasochłonnym obchodzeniu bocznych wąwozów odchodzących od głównego jaru. Korzystając z takiej ścieżki dostaję się na jeden z wierzchołków grupy Baszt zakończony krzyżem. Z tego miejsca obserwuję przemierzających kilkadziesiąt metrów niżej rowerzystów oraz parę młodą na sesji zdjęciowej w dolinie. Ruszam dalej wracając do ścieżki krawędziowej. Dochodzę w ten sposób aż w okolice Żabiego Konia. O tym że jestem w jego pobliżu informują mnie dwie ławeczki ustawione w lesie nad krawędzią skałek. Schodzę w prawo aż na małą „przełączkę” pod wierzchołkiem Żabiego. Wejście na jego szczyt z tego miejsca nie jest tak spektakularne jak od strony zachodniej i wymaga pokonania tylko około 8 metrów dosyć stromej lecz posiadającej wyraźny kominek skały. Tą rysą dostaję się pod krzyż i mogę nacieszyć wzrok pięknymi widokami. Przed oczyma mam zarówno „Kulę” jak i cały pas skałek w zachodnim skraju doliny. Są tu między innymi:  Szara Płyta, Turnia z Krokiem, Zjazdowa Turnia, Turnia Długosza, Bodzio. W międzyczasie w odgałęzienie dolinki którym prowadzi ścieżka dydaktyczna wjeżdża kilkoma samochodami oddział żołnierzy. Jak się później okaże, grupa ta będzie prowadzić na Sikorniku zajęcia wspinaczkowe. Będzie więc „grochówa” i pieczone kiełbaski. Po dłuższej chwili, schodzę z mojego puntu widokowego i stromą ścieżką obok skałki Mnicha dostaję się na polankę. Chwilę jeszcze obserwuję jak wojsko sposobi się do ćwiczeń i ruszam szlakiem w stronę parkingu. Pierwsza część wspomnień pt. „Dolinki Podkrakowskie” jest za mną.


statystyki