Velebit 2013 - Velika Paklenica

Pierwszą część tegorocznych wakacji spędzimy na Chorwacji. Na początku czerwca, o ile nie wypadnie nic niespodziewanego,  wyruszamy samochodem na siedmiodniowy wypoczynek w okolice Zadaru. Aż prosi się aby wykorzystać choć jeden dzień i zwiedzić któryś z dwóch Parków Narodowych Welebitu: Park Welebitu Północnego lub Park Paklenica. Bardziej skłonny jestem ku wizycie w tym drugim miejscu. Wizyta na najwyższym szczycie pasma, Vaganskim Vrhu, byłaby dobrym dodatkiem do urlopu. A może odwiedzę najwyżej położoną w Chorwacji stację meteorologiczną na wierzchołku Zavižan? Dużo zależy też od tego jaką mapę uda mi się nabyć na miejscu.
12.06.2013. - Przełęcz Buljma.
Z Petrcane, miejscowości w której mieszkaliśmy, najbliżej jest do Parku Narodowego  Paklenica znajdującego się na terenie Welebitu Południowego. Ponieważ zarówno w Zadarze, jak i w miejscowych sklepach mapa interesujących mnie obszarów była nieosiągalna, konieczna stała się wizyta w dyrekcji Parku Paklenica znajdującej się w Starigradzie. Tam, za 50 kuna, nabyłem szczegółową mapę. I choć zdobycie Vaganskiego Vrhu było bardzo kuszące, to zdecydowałem się na krótszą wyprawę na widokową przełęcz Buljma znajdującą się na wysokości 1394 m n.p.m.
Dojazd od południa do podnóża pasma Welebitu dostarcza wiele niezapomnianych wrażeń. W zależności od wyboru drogi dojazdowej Kanał Welebitski przekracza się poprzez mosty o wspólnej nazwie - Maslenica, różniące się tylko symbolem trasy która danym mostem wiedzie (A1, D8). W przypadku przeprawy przez most D8 (droga krajowa) można zatrzymać się przy punkcie widokowym z którego otwiera się rozległa panorama na Welebit. Z tego miejsca widać również drugą, równoległą przeprawę (A1), którą wiedzie wybudowana już w XXI wieku autostrada. Most (D8) miał duże znaczenie strategiczne i w czasie wojny w latach 90-tych XX wieku został zburzony przez saperów, a późniejsza, pontonowa przeprawa była ostrzeliwana z powietrza.
Późnym porankiem, po wykupieniu biletu za 50 kn, rozpoczynam wędrówkę śladami Winnetou startując spod szlabanu przed wejściem do Parku Narodowego Paklenica. Asfaltowa droga wije się wzdłuż rzeki aż do osiągnięcia końcowego parkingu. Tu rozpoczyna się mekka dla wspinaczy. Pionowymi ścianami po obu stronach drogi prowadzą ścieżki wspinaczkowe o zróżnicowanych trudnościach.
W tej części Parku znajdują się bunkry wybudowane w latach 50 XX wieku dla ówczesnego przywódcy Jugosławii, Josipa Broz Tito. Po pokonaniu stromego spadku strumienia, po prawej stronie mijam najsłynniejszą formację wspinaczkową w Paklenicy - ścianę Anica Kuk. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w ścianie tej zginął podczas pierwszej próby jej przejścia w 1938 roku, Dragutin Brahm, prekursor chorwackiej alpinistyki. Kawałek dalej jest ujęcie wody pitnej - warto mieć to na uwadze bo za schroniskiem będzie z tym krucho. Droga łagodnieje i delikatnie wznosząc się doprowadza do schroniska Dom Paklenica.
Do tego miejsca trasa jest dość tłumnie oblegana, paręset metrów dalej znajduje się jeszcze Ivancev dom, coś w rodzaju naszej bacówki, powyżej na szlaku spotkałem tylko jednego wędrowca.
Za bacówką Ivancev, po przejściu kilku dość obszernych polan, kierując się za drogowskazami na Vagansky Vrh, Buljma i Struge, wkracza się w piękny, bukowy las chroniący przed słońcem. Od czasu do czasu wśród drzew pojawiają się dość sporych rozmiarów wapienne wychodnie skalne.
Przy jednej ze skałek spotykam odpoczywającego, mijającego mnie już wcześniej turystę. Wymieniamy kilka uwag na temat oznakowania szlaku oraz celów naszych wycieczek. Okazuje się że oboje wybieramy się na przełęcz Buljma. Denis to prawdziwy podróżnik z San Francisco. Ma za sobą kawałek zwiedzonego świata, obecnie odkrywa Europę, a w Polsce był już raz, w Gdańsku. Czas trochę mnie goni więc żegnam się i samotnie ruszam dalej.
Po godzinie dość łagodnej wspinaczki leśną ścieżką zaczynają pojawiać się pierwsze prześwity i widoki. Równocześnie słońce na otwartej przestrzeni daje się mocno we znaki, a szlak zygzakiem wspina się w kierunku przełęczy. Nad górami kłębią się szare chmury, od strony Adriatyku niebo pozostaje bardziej pogodne.
Z powodu porywistego wiatru z trudem pokonuję ostatnie kilkadziesiąt metrów pod kopczyk z kamieni usypany na przełęczy. Rozglądam się za jakimś schronieniem przed wiatrem, grupa skałek pod wierzchołkiem znajdującym się po prawej stronie daje nadzieję na znalezienie osłony przed żywiołem. Siadam za wapienna płytą i podziwiam widoki.
Po paru minutach Denis dołącza do mnie i razem kontemplujemy panoramy. Dalej szlak prowadzi poprzez dolinkę Struge na grań główną pasma, mijając po drodze bezobsługowy schron. Przy sprzyjającej pogodzie, z tego miejsca dostrzec można położone we Włoszech Apeniny. Dziś aż tak dobrych warunków nie ma i trzeba zadowolić się widokiem Zadaru, Adriatyku i przyległych wysp.
Czas na powrót. Robimy sobie pamiątkowe, wspólne zdjęcie i wyruszamy na dół. Droga na przełęcz, mimo dość dużej różnicy wysokości do pokonania (startujemy prawie z poziomu morza) oraz sporej długości jest bardzo prosta i nienużąca, pamiętać jednak trzeba o zapasie wody i ochronie głowy przed działaniem słońca. A przy następnej wizycie w okolicach pokuszę się o zdobycie najwyższego szczytu pasma oraz koniecznie złożę wizytę pod Tulove grede, miejscu gdzie zakończył swój filmowy żywot Winnetou...