Koziarz - pasterz to, czy dudziarz?

  • Kategoria: Beskidy
  • Opublikowano: piątek, 06, maj 2016 16:45
  • eR.

Góra Koziarz w Beskidzie Sądeckim jest najlepszym przykładem tego jak program rozbudowy infrastruktury turystycznej zmienia charakter i przede wszystkim popularność niektórych rejonów naszego kraju. Ten niezbyt wysoki szczyt (943 m n.p.m.) znajdujący się w zachodniej części Pasma Radziejowej nie cieszył się zbyt dużą popularnością zwłaszcza wobec niedalekiego Błyszcza, na którym przy Ołtarzu Papieskim organizowane są spotkania grup oazowych. Wędrowałem tymi szlakami zimą parę lat wstecz i prędzej można było spotkać lokalnych mieszkańców niż jakiegoś turystę, tym bardziej że przysiółki Obidzy - Wielga i Wyrostki sięgają pod partie szczytowe Koziarza, Jaworzynki i Błyszcza. Ale zacznijmy od początku.

Droga krajowa 969 biegnąca ze Starego Sącza wzdłuż Dunajca do Krościenka jest momentami niezwykle urokliwa. Znajdujące się po jej obu stronach góry, porośnięte gęstym drzewostanem, o tej porze roku bijącym niezwykle intensywą, wiosenną zielenią, przypominają bardziej tropikalny las w jakimś egzotycznym miejscu niż nasze Beskidy.

Z takimi refleksjami docieram do Tylmanowej i skręcam w lewo przez wąski most na zielony szlak prowadzący na przełęcz pomiędzy Błyszczem a Jaworzynką. Kończy się asfalt, kończy się jazda autem, za to znaki informują, że dalej możemy alternatywnie poruszać się również rowerem. To kolejna nowość - szlak rowerowy powstał przy okazji budowy wieży widokowej. Droga faktycznie jest dobrze wyrównana, pozbawiona kolein i pomijając występujące kilka razy spore nachylenia zachęca do wycieczki jednośladem. Czyli wydaje się być znacznie lepiej niż w okolicach Gorca, gdzie prace budowlane oraz samochody terenowe spowodowały znaczne zniszczenia na nowym szlaku rowerowym. Już po kilkunastu minutach wędrówki pojawia się ciekawy widok na Pasmo Lubania, a konkretnie na Pasterski Wierch, jeszcze kilka minut i zza "Pastucha" wyłania się wieża widokowa na Lubaniu. Kolejne polanki na zachodnich stokach Jaworzynki odsłaniają następne niespodzianki - na północnym zachodzie widać kolejną wieżę, tym razem na Gorcu. Bystry obesrwator nie poprzestanie na tych dwóch obiektach - nieco dalej można dostrzec piękną sylwetkę Mogielicy z jej platformą widokową. Pod kopułą szczytową Jaworzynki znajduje się największa hala na zielonym szlaku - to Polana Kolebisko. Zaraz po wyjściu z lasu, po lewej stronie stoi samotny szałas z ławeczkami, stołami i regulowanym grillem. Zastanawia mnie jego znakomity stan ale zaryglowane drzwi uniemożliwiają zbadanie wnętrza. Niestety ścieżka turystyczna powyżej polany jest bardzo zniszczona przez crossowców - nie da się praktycznie iść w jej obrębie nie mówiąc już o jechaniu rowerem. Korzystam z leśnej, nieznakowanej drogi prowadzącej na przełecz pomiędzy Koziarzem a Jaworzynką, po czym wracam się nieco na Błyszcza. Znajdujący się na wierzchołku góry Ołtarz Papieski ufundowali w roku millenijnym dwaj mieszkańcy Tylmanowej, na samym zaś szczycie w początkach lat 70-tych XX wieku ksiądz Karol Wojtyła odprawił mszę wspominaną przez Krzysztofa Strauchmanna w książce "Tajemnice Skalnej Ziemi". Z Błyszcza najlepiej prezentują się jego sąsiedzi: Jaworzynka i Koziarz, ale równie interesująco wygląda Pasmo Radziejowej. Podchodzące od wschodniej strony prawie pod sam szczyt pola uprawne i łąki przysiółków Obidzy nieograniczają panoram właśnie w tym kierunku. Podobnie było na Koziarzu dopóki nie powstała wieża widokowa która oferuje już widoki na wszystkie strony świata. Na Koziarza z tego miejsca idzie się żółtym szlakiem ok. 10 minut mijając po prawej stronie kilka zabudowań oraz umieszczone pośród drzewek niewielkie przekaźniki radiowe. Nowa wieża to bliźniaczka platform na Gorcu, Lubaniu i szczycie Magurki. Jest solidnie obudowana a serwowane przez nią widoki są, jak można było się spodziewać, bardzo rozległe. Mamy więc Tatry, Pieniny, Gorce, Beskid Wyspowy, Beskid Sądecki, Beskid Niski jak również Pogórze Wiśnickie. Spotykam na niej kilku turystów, co jest ewidentym znakiem wzrostu popularności tego rejonu. Zastanawiam się nad trasą powrotną do miejsca startu. Teraz aby zatoczyć pętlę i nie schodzić aż do Łącka żótym szlakiem, muszę skorzystać z jakiejś nieoznakowanej leśnej ścieżki prowadzącej w zachodnim kierunku. Taka okazja nadarza się kilkanaście minut marszu od opuszczenia Koziarza, wyraźna przecinka zachęca do opuszczenia terenów Górali Łąckich. Podczas zejścia grzbietem Sobla Tylmanowskiego, w samym środku lasu, natrafiam na pamiątkę z Euro 2012 zostawioną chyba przez drwali - flagę spnsora polskiej reprezentacji w piłce nożnej misternie rozpiętą pomiędzy drzewami. Czyżby tutaj miejscowi górale opłakiwali nasze żałosne występy na tej imprezie spiewając "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało"?...