Beskidzkie Wyspy IV - Pasmo Łososińskie

Trekking w Paśmie Łososińskim to moja ostatnia wycieczka po Beskidzie Wyspowy w tym roku. Trasa ta dostarczy mi resztę niezbędnych punktów koniecznych do uzyskania srebrnej odznaki Głównego Szlaku Beskidu Wyspowego. Pierwszy przystanek od startu z Limanowej robię na Miejskiej Górze. Znajdujący się tutaj krzyż, dzięki oświetleniu oraz specjalnej, odblaskowej farbie którą jest zabezpieczony, wspaniale prezentuje się w godzinach nocnych. Wysokość całej budowli, łącznie z podstawą to 37 metrów, a taras widokowy wznosi się ponad teren na 4,5 metra. Odległość krzyża w linii prostej od rynku w Limanowej wynosi 2,5 km, a od swojego odpowiednika na Giewoncie - 64 km. Miejska Góra jest dobrym punktem widokowym głównie na południowe szczyty Beskidu Wyspowego, Pasmo Radziejowej, a przy dobrej pogodzie również Tatry. Ze szlaku łączącego ją z sąsiednią Łysą Górą można z kolei zobaczyć północną część Beskidzkich Wysp - Pasierbicką Górę, Kamionną oraz charakterystyczny masyw Łopuszy. I są to, póki co, jedyne widoki jakie towarzyszą mi w tej części wycieczki. Niebieski szlak prowadzi północnymi stokami Łysej Góry, przez znajdującą się tutaj nartostradę, przy której umiejscowiona jest dosyć osobliwa tabliczka z diabełkiem, informująca o "piekielnie trudnym wejściu" na górną stację wyciągu. Z Przełęczy Molówka rozpoczyna się podejście na grań głównego Pasma Łososińskiego, najpierw asfaltową drogą, później leśną ścieżką. Na zachodnim wierzchołku, oprócz stosownej tabliczki z nawą szczytu, znajduje się zadaszona wiata. Nieco dalej na wschód szlak przecina pozostałości po Hali Na Stołach. Kilka drewnianych domów i dosyć ograniczone widoki zatrzynują mnie na parę chwil w tym miejscu. Przy drodze są również tablice informacyjne leśnej ścieżki edukacyjnej Sałasz-Jaworz.
Właściwy wierzchołek, gdyby nie stosowna tabliczka, mógłby zostać niezauważony - szlak przez grań główną jest niemal płaski aż do Jaworza. Na tym ostatnim szczycie, oprócz tablicy, znajduje się również spory kopiec kamieni oraz wiata. Najciekawszy odcinek szlaku dopiero przede mną! Po dosyć stromym zejściu docieram do rozległych łąk i polan znajdujących się na wschodnim stoku Jaworza. Aż do Babiej Góry takich miejsc będzie sporo.
Przede wszystkim znajduje się tutaj jedna z dwóch, drewnianych wież jakie pozostały w Beskidzie Wyspowym. Po rozebraniu takiej konstrukcji na Księżej Górze, poszczycić się platformą widokową oprócz Jaworza może tylko Mogielica. Obok platformy jest duża wiata biwakowa z miejscem na ognisko oraz kilkanaście drewnianych ławek. Na wschodzie na pierwszym planie widać Babią Górę oraz Chełm z masztem przekaźnika, nieco bardziej na południe Sowiarkę z czynnym kamieniołomem oraz Pasma Beskidu Sądeckiego. Gdzieś na południowym zachodzie powinny być Tatry lecz dziś granitowe kolsy skryły się w chmurach.
Ruszam w dalszą drogę, idąc na wschód pomiędzy snopkami skoszonego siana widać całe Pogórze Wiśnickie, zapach skoszonej i wysuszonej trawy wprowadza mnie w doskonały nastrój, co za wspaniała chwila! Zagłębiam się w las i po chwili jestem już przy Kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej. Jestem we wsi Skrzętla-Rojówka, miejscowości wybitnie turystycznej, od czasu do czasu odwiedzanej również przez paralotniarzy, którzy startują z pól pomiędzy Babią Górą a Jaworzem. Tutaj skręcam na żółty szlak którym zejdę do Męciny, by udać się torami nieczynnej obecnie Kolejki Transwersalnej do Mordarki.Srebrna odznaka GSBW Przebieg szlaku na tym odcinku bywa czasami dosyć nieoczekiwany więc należy zachować sporą czujność. Gdy staję na torach kolejowych żar od nagrzanych podkładów uświadamia mi czekające mnie wyzwanie - do pokonania jest kilka kilometrów po gorącej trakcji. Galicyjska Kolej Transwersalna działała od 1884 do początku lat 90-tych XX wieku i miała wybitnie militarne znaczenie jako alternatywny ciąg komunikacyjny dla trasy Kraków - Lwów. Miała również przyczynić się do zaktywizowania słabo rozwiniętych obszarów górskich. Obecnie trwają starania aby uaktywnić choć część trasy i uruchomić w sezonie kilka połączeń obsługiwanych przez historyczny tabór. To byłaby dopiero akrakcja!
Idąc kolejowym nasypem, przez Pisarzową docieram do Mordarki i skręcam na zielono znakowaną ścieżkę w kierunku góry Dziedzic. Wokół pojedyncze zabudowania i łąki, pola, pastwiska przy których stoją, stare, bielone kapliczki. Trasa daje już mi się we znaki, tempo znacznie spadło ale jakoś zamykam pętlę i przez stację narciarską Limanowa-Ski melduję się pod krzyżem na Miejskiej Górze. Teraz już będzie tylko z górki, żegnajcie Beskidzie Wyspy!


statystyki