Beskidzkie Wyspy III - Lubogoszcz, Łopień

  • Kategoria: Beskidy
  • Opublikowano: środa, 24, czerwiec 2015 13:23
  • eR.

Lubogoszcz to najbardziej charakterystyczna góra dla miejscowości Mszana Dolna, której wierzchołek leży w obrębie miasta. Masyw mieści się pomiędzy Szczeblem, Śnieżnicą, Wierzbanowską Górą i grzbietem Czarnego Działu, oddzielona od nich głębokimi dolinami rzek Raby, Mszanki i potoków Kasinianka i Słomka.
Długi grzbiet, w którym w kierunku od zachodu znajdują się dwa wierzchołki: Lubogoszcz Zachodni (o wysokości 952 lub 936 m) i najwyższy wschodni Lubogoszcz (968 m) jest całkowicie zalesiony. Pomiędzy nimi znajduje się grzbiet zwany Kozią Brodą. W bocznym grzbiecie (oddalonym na wschód), można wyróżnić także niższy wierzchołek o wysokości 766 m. Na Lubogoszcz z Mszany Dolnej prowadzą 2 szlaki turystyczne: czerwony i zielony. Na szczycie znajduje się zagospodarowane miejsce do odpoczynku z repliką Krzyża Górskiego ze szczytu SassPordoi w Dolomitach - ufundowany przez Koło Pszczelarzy w Mszanie Dolnej.
Lubogoszcz - oprócz Mołdyni, ostatnia, niezdobyta przeze mnie beskidzka wyspa. Wielka, zalesiona góra ze względu na brak podszczytowych polan została całkowicie zignorowana w moim zestawieniu. Można co prawda, jadąc od strony Limanowej, zobaczyć niewielki wiatrołom na jej wschodnim stoku, lecz przez zbocze to nie prowadzi żaden znakowany szlak.
Jednak sporo argumentów znalazłem aby odwiedzić tę górę lubianą wedle legend przez Czarta. Blisko od Krakowa, spore przewyższenia, możliwość zrobienia pełnej pętli, no i baza szkoleniowa na zachodnim stoku - pierwszy w Polsce ośrodek YMCA. Jak dziś wygląda to miejsce zarządzane obecnie przez Krakowski Szkolny Ośrodek Sportowy?
Aby zrobić pełną pętlę, z Kasinki Małej gdzie przy czarnym szlaku zostawiłem auto, wędruję ulicą Spadochroniarzy wzdłuż Mszanki aż do centrum w Mszanie Dolnej. Tutejszy rynek został ostatnimi czasy poddany rewitalizacji, w dużej części z środków unijnych. Szczególnie interesująco prezentuje się stara, wiejska chałupa z przydomową kapliczką, tuż przy zielonym szlaku którym będę podążał w masyw Lubogoszczy. Wypada w tym kontekście wspomnieć o mało znanym fakcie związku rodu Krasińskich herbu Ślepowron z Mszaną. Rodzina ta była właścicielem wielu okolicznych dóbr, od dworu i spichlerzy począwszy, a na tartaku i basenie skończywszy. W dodatku okres władzy ludowej pozbawił ich wszelkiego majątku i włości, a ostatnia dziedziczka zmarła w ubóstwie i zapomnieniu pod koniec lat 80-tych XX wieku.
Zielony szlak prowadzi wzdłuż asfaltowej drogi poprzez kilka widokowych przysiółków Mszany, po czym, przy składowisko drewna zagłębia się w las. Na tym etapie nachylenie ścieżki gwałtownie rośnie, co jest praktycznie standardem w Beskidzie Wyspowym. Po drodze zamieniam kilka zdań z wjeżdżającym na stoki góry terenową Ładą drwalem. Na wierzchołku głównym, oprócz drewnianych ław i stołów znajduje się replika krzyża z góry SassPardoi we włoskich Dolomitach.
Odcinek czerwonego szlaku łączący główny wierzchołek Lubogoszczy z niższym, zachodnim to przyjemny spacer w mieszanym lesie. Po kilkunastu minutach czerwone znaki skręcają na południe, by poprzez Zapadlisko dotrzeć do Mszany. Kontynuuję wędrówkę na zachód czarnym szlakiem, który doprowadza mnie do zabudowań Bazy Szkoleniowo-Wypoczynkowej "Lubogoszcz". Obiekt powstał w latach 20-tych XX wieku z inicjatywy YMCA i praktycznie w niezmienionym stanie dotrwał do dnia dzisiejszego. Ucinam sobie dłuższą pogawędkę z jedną z Pań z budynku administracyjnego. Ośrodek cieszy się sporym zainteresowaniem, oprócz grup zorganizowanych, przyjmuje również turystów indywidualnych i prężnie działa chociażby w ramach akcji "Odkryj Beskid Wyspowy". Organizowane są tu imprezy integracyjne, zielone szkoły, kolonie letnie i zimowe, zloty i konferencje. Na zewnętrznych ścianach budynków administracyjnych i świetlicy zaprezentowane są ekspozycje historycznych zdjęć bazy oraz liczne edukacyjne tablice. Zaliczam jeszcze ścieżkę dydaktyczną znajdującą się na terenie bazy i schodzę czarnym szlakiem do Kasinki Małej.

statystyki  

Gdy wchodziłem na rakietach w grudniu 2011 roku na Łopień podejście od Przełęczy Rydza-Śmigłego ciągnęło mi się niemiłosiernie. Tymczasem teraźniejsza wycieczka na odcinku od Pomnika Spotkania Pokoleń pod tablicę na szczycie zajęła mi raptem nieco ponad pół godziny. To prawie połowa czasu podawanego na mapach i drogowskazach. Ciekawe czy to efekt poprawy mojej kondycji czy rezultat wyjątkowo dobrego dnia.
W każdym razie wyjątkowo szybko znalazłem się na Polanie Jaworze, a wiedząc że najlepszy punkt widokowy (a w zasadzie jedyny) znajduje się kilkadziesiąt metrów na północny-zachód od kapliczki czym prędzej udałem się w tym kierunku. O tym że Polanka Gładkie Łaziska jest najczęściej odwiedzanym miejscem na Łopieniu świadczy chociażby infrastruktura turystyczna w tym miejscu - wiata, kilka drewnianych ławeczek, miejsce na ognisko.
Co można zobaczyć z tego miejsca? Tatry, Gorce, a przede wszystkim to co mnie urzekło podczas pierwszej zimowej wizyty - fenomenalny widok na Przełęcz Gruszowiec z otaczającymi ją górskimi wyspami. Łubogoszcz, Śnieżnica i przede wszystkim olbrzymi Ćwilin prezentują się wyjątkowo okazale, przy okazji potwierdzając słuszność nazwy tego pasma górskiego.
Cieszę się kilkanaście minut górską panoramą razem z starszym turystą (to pojęcie względne) który również przysiadł na jednej z ławeczek, po czym ruszam zielonym szlakiem na północny-wschód. Ciekawa sprawa - miałem zamiar iść przez główny grzbiet Łopienia niebieskim szlakiem rowerowym, tymczasem gdy zielony szlak odbija na północ w stronę Dobrej pojawia się czarno znakowana ścieżka której nie ma na mojej mapie. Ponieważ wygląda na to, że prowadzi ona w interesującym mnie kierunku, postanawiam z niej skorzystać. I faktycznie, droga wiedzie przez bagna łopieńskie będące pozostałością po jednej, wielkiej polanie jaka kiedyś rozciągała się na całym grzbiecie masywu, w okolice Wiśni, środkowego wierzchołka Łopienia.
Niedaleko Wiśni znajduje się drewniany domek myśliwski Koła Łowieckiego "Hubert" z kapliczką Św. Huberta, patrona myśliwych i leśników. Tuż obok jest spore skrzyżowanie szlaków i dróg rowerowych, ale ze względu na ograniczony czas jaki mogę przeznaczyć na dzisiejszą wędrówkę wybieram jedną z leśnych dróg prowadzących na południe, w stronę Chyszówki.
Po dotarciu do podszczytowych łąk i pól uprawnych Zaświercza można zobaczyć niewielki ale sprawiający wybitne wrażenie Świerczek, nieco dalej Cichoń, Dzielec i masyw Mogielicy. Teraz czeka mnie zamknięcie pętli i wędrówka ok. kilometra asfaltem do Przełęczy Rydza-Smigłego. Wokół leniwie pasą się mućki, a i niewielkie stada owiec nie są tu niczym dziwnym. W taki klimacie docieram do Krzyża Piłsudskiego, w miejscu tym corocznie w dniu 11 listopada odbywa się msza patriotyczna połączona z widowiskiem słowno-muzycznym. Trzeba będzie kiedyś koniecznie zobaczyć na żywo ten spektakl...


statystyki