Beskidzkie Wyspy II - Pasmo Cietnia

  • Kategoria: Beskidy
  • Opublikowano: niedziela, 14, czerwiec 2015 13:17
  • eR.

W Beskidzie Wyspowym jest kilka miejsc szczególnie lubianych przez paralotniarzy. Na Szczeblu została nawet zrobiona specjalna wycinka w północnej części wierzchołka z której glajciarze rozpoczynają swoje loty. Równie popularnym punktem startowym dla miękkopłatów są polany na Ćwilinie i Cietniu. I właśnie okolice tego ostatniego szczytu wybrałem jako cel kolejnej wędrówki po Beskidzkich Wyspach.
Na pierwszą górę na dzisiejszym szlaku - całkowicie zalesione Grodzisko,  udaje mi się dotrzeć jeszcze w aurze rześkiego poranka. To kolejny dzień w którym zapowiadane są temperatury powyżej 30 stopni. Całe szczęście spora część drogi prowadzić będzie przez lasy.
Na wierzchołku znajduje się symboliczny grób partyzantów mających tu schron w czasie II wojny światowej oraz pozostałości po osadzie z czasów kultury łużyckiej. Z dawnych wałów obronnych pozostały już tylko pokryte lasem i ziemią spiętrzenia terenu.
Poniżej Grodziska, gdy niebieski szlak przez krótką chwilę prowadzi przez pola uprawne i łąki, można nacieszyć wzrok ładną panoramą Beskidu Wyspowego. Najbardziej rzucającym się w oczy pasmem jest masyw Lubomira i Łysiny. Pamiętam ten widok jeszcze z moich wcześniejszych wizyt na wieży widokowej na Księżej Górze i polanie pod Cietniem.
Za krzyżówką szlaków przed Księżą Górą znajduje się stara kapliczka z 1869 roku, odrestaurowana w roku 2006 przez dwóch mieszkańców Wiśniowej. Natomiast Księża Góra wita mnie przykrą niespodzianką - nie ma śladu po stojącej w tym miejscu wieży, obiekt na którym byłem w 2012 roku został ze względów bezpieczeństwa rozebrany. Jeszcze w 2013 roku platforma, choć zamknięta dla turystów, stała i miałem nadzieję że to tylko przejściowy stan związany z jej remontem.
Wielka szkoda, wieża była dodatkowym czynnikiem motywującym turystów do odwiedzania tego pasma, wysokogórskie panoramy można obecnie podziwiać tylko z podszczytowej polany Cietnia, a i ona stopniowo zarasta. Nadzieja w paralotniarzach, być może ze względu na nich wspomniana hala będzie systematycznie utrzymywana i koszona.
Z najwyższej góry pasma postanawiam zejść zielonym szlakiem do Wiśniowej i przecinając drogę wojewódzką 964 udać się na Lubomir. Podczas wędrówki mija mnie dwójka lotników z wielkimi plecakami wypchanymi złożonymi skrzydłami, z mozołem walczących ze stromym podejściem. Że też nie znalazł się jeszcze żaden przedsiębiorczy tubylec oferujący transport na szczyt jakimś traktorem lub autem terenowym. Pod Szczeblem taka praktyka jest na porządku dziennym - 50 zł za wynajęcie pojazdu na wierzchołek.
Na łąkach u podstawy Ciecienia zatrzymuję się na odpoczynek. Misternie ułożone snopki siana zachęcają mnie do uwiecznienia widoków, tym bardziej że tuż obok znajduje się lodowisko glajciarzy i co chwilę jakieś kolorowe skrzydło przyziemia wśród słomianych chochołów.
Po dosyć nużącym marszu drogą asfaltową skręcam w prawo i po kilkunastu minutach spokojnej wędrówki, odnajduję na skraju lasu cmentarz 373 z okresu I wojny światowej. Pochowano na nim 29 żołnierzy austro-węgierskich oraz 10 żołnierzy rosyjskich.
Okoliczne tereny były miejscem zaciekłych walk 5 XII 1914 roku. Stanowiska Moskali na grzbiecie Dziadkówki szturmowali od wschodu żołnierze austriackiego 80 pułku, a od strony Wierzbanowej - 14 pułku Landwehry. Przełamanie obrony walnie przyczyniło się do zajęcia Wiśniowej i podbicia Rosjan w dolinie Krzyworzeki. Poległych żołnierzy obu stron pochowano w przygodnych miejscach, a następnie (ok. 1916 r.) ich prochy ekshumowano i na wschodnim krańcu grzbietu urządzono powyższy cmentarz wojenny.


statystyki