Tajemnica potoku Bystroń

  • Kategoria: Beskidy
  • Opublikowano: poniedziałek, 06, październik 2014 12:33
  • eR.

W tym roku minęło równe siedemdziesiąt lat od dnia, gdy niemiecki, rozpoznawczy Heinkel He-111 H, nr. G1+NS, w mroźny, styczniowy poranek runął w koryto potoku Bystroń na północno-wschodnich stokach Mogielicy. Dziś sporo wiadomo o tej katastrofie, choć sama jej przyczyna nie została ustalona. Czy była to awaria, czy też samolot spadł w wyniku ataku alianckiego myśliwca tego pewnie nie dowiemy się już nigdy.
Faktem pozostaje to, że bombowiec pilotowany przez 5-cio osobową załogę należał do ósmej eskadry elitarnego pułku bombowego KG 55. Jednostka ta miała olbrzymie doświadczenie z walk w Polsce, Anglii i na froncie wschodnim, więc błąd pilota wydaje się raczej mało prawdopodobny. Załoga w składzie: pilot - dowódca: Lt. Alfred Gutschmidt, obserwator – bombardier: Uff. Horst Zogesiter, radiooperator – strzelec: Uffz. Karl Meinert, mechanik  pokładowy - strzelec: Ogfr. Heinrich Kohls, strzelec: Uff. Heinrich Muller została pochowana w mogile zbiorowej na rakowickim cmentarzu wojskowym w Krakowie.
O katastrofie donosiły już w czasie wojny źródła konspiracyjne. Wywiad Inspektoratu AK Nowy Sącz informował, że na miejscu pojawił się patrol żołnierzy placówki z Tymbarku, który ze zniszczonej maszyny wymontował zdatną część uzbrojenia. Zachowała się też relacja Tadeusza Czecha „Wicka": „Pięknego wiosennego przedpołudnia z ciekawości ruszyliśmy w masyw Mogielicy. Prowadził Józef Kurnyta. Obiecał doprowadzić do miejsca katastrofy samolotu. Stanęliśmy wreszcie nad potokiem na ogromnym pniu ściętego buka, o który rozbiła się kabina pilotów. Ich droga do śmierci była widoczna wyraźnie  w lesie. Szeroki na kilkanaście metrów pas lasu ścinany przez obniżający swój lot dwusilnikowy samolot, od czubków drzew — świerków i jodeł, do coraz niższych części drzew, aż prawie do dna potoku. Zharatane gałęzie i pościnane u podstawy drzewa leżały na ziemi jakby ścięte ogromną kosą”. Niemcy, po dotarciu na miejsce katastrofy zarządzili rewizję u miejscowej ludności w poszukiwaniu wymontowanego z wraku uzbrojenia. Mieszkańcy położonych najbliżej domostw zostali też zmuszeni do pomocy przy zabezpieczeniu oraz transporcie zwłok lotników. Represje na miejscowej ludności związane z tym wypadkiem trwały przez kolejne miesiące. Między innymi w tragicznych okolicznościach z rąk okupanta zginęła wówczas rodzina Makowskich.
Prace nad zbadaniem historii katastrofy samolotu rozpoczął w 1986 roku dr inż. Krzysztof Wielgus wraz z grupą studentów wydziału Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej. Badania doprowadziły do ustalenia miejsca wypadku w dolinie potoku Bystroń. W latach 2008-2009 udało się ostatecznie zbadać oraz ustalić szczegóły związane z katastrofą maszyny. Identyfikacja wraku samolotu była prowadzona przez członków grup badawczych: Polskiego Towarzystwa Historycznego w Nowym Targu oraz Aircrtaft Missing In Action Project z Krakowa. Szczególnej pomocy w ustaleniu informacji związanych z tymi wydarzeniami udzielił pan Stanisław Florek ze Stopnic.
Obecnie, wydobyte z koryta potoku Bystroń części można zobaczyć m.in. na ekspozycji Małopolskiego Szlaku Historii Lotnictwa - "Lotnicze ślady na Ziemi Myślenickiej" w schronisku PTTK na Kudłaczach k. Pcimia. Natomiast części samolotu przekazane za pośrednictwem pana wójta Adama Sołtysa od jednego r mieszkańców Słopnic - pana Stanisława Florka, znajdują się w sali historycznej Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Słopnicach. Z kolei jeden z najciekawszych eksponatów został przedstawiony przez p. Romana Dziadonia z Tymbarku 8 maja 2014 roku w trakcie spotkania pt. "Lotnicze ślady na Mogielicy". To działający do dziś zegar z rozbitego samolotu ofiarowany p. Romanowi przez jego dziadka.

he 111

Plan samolotu He-111

Zainspirowany całą tą historią postanawiam odnaleźć miejsce gdzie spadł niemiecki Heinkel, tym bardziej, że na posiadanych przez mnie mapach nie ma zaznaczonego potoku Bystroń, brak jest również wiadomości na ten temat w internecie. Zamierzam uzyskać więcej informacji na miejscu od tutejszych mieszkańców, może będzie ktoś pamiętał, w każdym razie była to dosyć głośna sprawa w tych okolicach. Poszukiwania rozpoczynam od wizyty w Słopnicach i zasięgnięcia języka u stojących na przystanku autobusowym ludzi. Szybko dowiaduję się, że poszukiwany potok płynie nad przysiółkiem Groń, do którego swobodnie mogę dojechać autem. Jadąc w tym kierunku mijam po prawej stronie drogi kilka wdzięcznie brzmiących osiedli: Pochówka, Kukuczki, Smagówka. Paręset metrów przed Groniem, gdy szosa staję się gruntowym traktem, prowadzona jest ścinka drzew i dalsza jazda jest niemożliwa. Tędy prowadzi również szlak dojściowy do trasy biegowej "Mogielica". Zostawiam auto tuż obok ujęcia wody i podążam w kierunku szumiącego strumienia. To poszukiwany potok, lecz mnie interesuje jego górny bieg, więc ruszam najpierw leśną drogą wzdłuż jego koryta, by po chwili zejść tuż nad wodę. Nazwa jest jak najbardziej stosowna, w tej części woda spływa ze znacznym spadkiem, koryto przecinają liczne bystrza, dodatkowo wędrówka tuż przy strumienu jest bardzo mozolna z powodu gęstych zarośli pojawiających się od czasu do czasu. Wracam na prawy brzeg i nabieram wysokości aż do osiągnięcia niedawno otwartej (20 września 2014 r.) ścieżki historyczno-edukacyjnej 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK im. kapitana Juliana Krzewickiego. Niedaleko znajduję tablicę informacyjną z opisem katastrofy niemieckiego He-111. Według zebranych przez mnie informacji miejsce upadku samolotu mieści się w lesie nieco powyżej. Rozglądam się po terenie wokół strumienia, lecz nic nie znajduję - wszelkie ślady zostały bądź zebrane, bądź skutecznie ukryte przez te wszystkie lata przez naturę. Udaję się więc dalej w stronę kopuły szczytowej, natrafiając na zielony szlak ze Słopnickiej Przełęczy, którym docieram pod wieżę widokową na szczycie. Na Mogielicy byłem już kilkakrotnie i o każdej porze roku, zawsze jednak widoki z platformy są ekscytujące. Postanawiam opuścić wierzchołek zielonym traktem na północ, i po dotarciu do trasy biegowej skręcić na wschód, by w ten sposób znaleźć się ponownie w okolicach potoku Bystroń i zejść do przysiółka Groń. A na ścieżkę 1 Pułku AK zamierzam wybrać się wspólnie z Leną może jeszcze tej jesieni.